Cudze słowa – Wit Szostak – opinia o książce

Jak daleko można odejść, i jak wiele trzeba przywołać, by o kimś opowiedzieć?

MÓWIĄC O NIM, MÓWIĘ O SOBIE

Wspominając człowieka nie można myśleć o nim w próżni. Z relacji bezpośrednich wyłaniać się musi obraz kogoś, kto dzięki tym relacjom mógł w czyimś życiu zaistnieć. Tak jest i w Cudzych słowach – Benedykt, główny bohater, główny nieobecny, jest przyczynkiem do snucia opowieści również i o sobie. A może nawet przede wszystkim o sobie?

JAŹŃ ODZWIERCIEDLONA

Florian Znaniecki wprowadził do socjologii pojęcie jaźni odzwierciedlonej. Oznacza ona, iż człowiek postrzega siebie w taki sposób, w jaki myśli, że postrzegają go inni. Zresztą, na tematykę tą zwróciła uwagę jeszcze wcześniej – przed jej nazwaniem – Zofia Nałkowska w Granicy.

„Czy że ujrzenie siebie samego oczami ludzi, pomyślenie siebie ich sądem – zawiera to niepokojące, czego nie możemy znieść? (…) Próbował tędy się odnaleźć i właśnie najbardziej się gubił. Wewnętrzne czucie siebie odpadało z przerażeniem od tego widzenia. To czucie siebie było czymś całkowicie odmiennym – i na to nie ma na świecie słów. I nie ma słów na wyrażenie udręki, która z tej odrębności wypływa.”

Granica, Zofia Nałkowska, 2019

I o ile każda moja styczność z beletrystyką, w której była mowa o owej jaźni zawierała się w niej, w jej granicach, o tyle Wit Szostak zdaje się przekraczać barierę, stawiać kolejny krok.

Może to tylko moje wrażenie – ale budowa postaci przebiega tutaj dwójnasób. Po pierwsze – główny nieobecny – stworzony jest tylko i wyłącznie z cudzych słów, więc siłą rzeczy, jego obraz musi być różny. Z drugiej strony natomiast – to właśnie dzięki pojawieniu się w cudzym życiu danej osoby, ktoś może powiedzieć coś o samym sobie. I co mówi?

KIM JESTEM?

Każdy opowiada to, co według niego jest najistotniejsze. Nie ma tu niczego zbędnego, nawet jeśli podczas czytania można odnieść czasami takie wrażenie. To ludzkie życia, opowiadane ich słowami, które w pewnym momencie przecięły się z życiem Benedykta. Spotkanie to zostawiło ślad, wywołało jakieś zmiany. Pozwoliło coś w sobie odkryć. Spojrzeć na pewne aspekty życiowe zupełnie inaczej.

TWORZENIE I BURZENIE MITU

Przemiana w cudzych życiach nie mogłaby zajść, gdyby nie ogromna charyzma głównego nieobecnego. Jej rozmiar najlepiej zmierzyć słowami Weroniki:

„Był jak cichy bóg tego miejsca. Był mistrzem prawdziwego życia. Widział to, co inni chcieli oglądać. Doświadczył tego, o czym inni jedynie marzyli. Nie górował nad nimi, tylko starał się ich prowadzić. Jedli, słuchali opowieści i kochali go. Zdobywał ich miłość bez jakiegokolwiek wysiłku.”

Cudze słowa, Wit Szostak, 2020

Styczność z taką osobowością może zrodzić pytanie o jej źródła. Dopuścić do myśli, że oto jest ktoś wyjątkowy. Że być może, mamy do czynienia z żywą legendą. Jakimś bóstwem, które raczyło zejść do świata śmiertelników, by zaszczycić ich swoim blaskiem.

Z tym, że jeśli zacznie się dokładnie analizować mit, przejść z mythos do logos, może okazać się, iż obiekt traci na swojej wyjątkowości. Iż nie zawiera cudownych właściwości. Że człowiek jest tylko człowiekiem.

SACRUM

Trudno nie odnieść wrażenia, iż postać Benedykta bywa postrzegana jak Jezus Chrystus. Często bowiem przyzywane są słowa, które od razu przywodzą na myśl ewangelie. Sceny doskonale znane każdemu chrześcijaninowi, mają tu swoje odzwierciedlenie w gestach czy zachowaniach głównego nieobecnego.

PROFANUM

Oczarował mnie sugestywny erotyzm w słowach Magdy. Użyte przez nią* metafory, to coś co zachwyca. Temat seksualności poruszają również pozostali, i – co ciekawe – zawsze jest on przedstawiony w sposób charakterystyczny dla danej postaci. W tym przypadku, każdy bohater ma na to własne słowa.

FILOZOFIA

Cudze słowa są pełne treści stricte filozoficznej. Poznajemy ludzi, którzy zajmują się nią zawodowo, jej pasjonatów, oraz tych, którzy gdzieś się o nią otarli. Opowiadający, nawet jeśli nie stoją w jej kręgu, to zdają się odczuwać to oddziaływanie poprzez Benedykta.

Obserwujemy jednak przejście, które najlepiej wyrazić może maksyma „najpierw żyć, potem filozofować” (primum vivere, deinde philosophari). I oczywiście, nie jest tak, że można gdzieś postawić jakąś konkretną, precyzyjną granicę. Jest ona płynna; czasami filozofia istnieje gdzieś w oderwaniu od życia, czasami jest z nim zrośnięta do stopnia, w którym stanowi jedność.

PROZA ŻYCIA

Tymczasem, należy również wspomnieć, iż w powieści pełno jest także prozy życia, która zupełnie nie przejmuje się istnieniem teorii filozoficznych. Słowa te pozbawione są wyniosłych idei, zdają się stanowić kwintesencję codzienności w jej wszelkich barwach. Choć – ze względu na śmierć Benedykta – przewija się przez nie charakter elegijny.

EMOCJE

Schodząc z intelektualnych rozważań, myślowych potyczek, wchodzimy wprost w świat pełen emocji. Zarówno tych wypieranych, tłumionych, jak i wylewających się wręcz z każdym kolejnym słowem. Osobiście, najbardziej łapały mnie za serce, za gardło – słowa ojca. Niejednokrotnie zmuszałem się, ściskałem gdzieś w środku, by z powodu cudzych słów, nie uronić własnych łez.

DUALIZM

Pomijając szerokie spektrum zagadnień poruszanych w powieści, odniosłem wrażenie, że najważniejsze jej aspekty przedstawione są w sposób dualistyczny. Sacrum ma swoje profanum. Filozofia – życie. Mit – logos.

NARRACJA

Każda opowieść przedstawiona jest w oryginalny sposób. To pojedyncze opowieści – „cudze słowa” – z których, nie wszystkie rezonowały we mnie tak bardzo jak inne – innych opowiadających. Myślę, że wynika to z genialnego wręcz nakreślenia postaci przez Wita Szostaka – to ludzie z krwi i kości, którzy mówią własnym, unikatowym głosem. I jak to z ludźmi z krwi i kości bywa – niektórych słuchamy z większą uwagą.

* Wspomniałem wcześniej o użytych przez Magdę słowach. Użytych jednak nie przez nią, a przez autora. To niesamowite, jak Wit Szostak opowiada przez swoich bohaterów, ożywiając ich.

ZAGADKA

Benedykt zostaje przedstawiony poprzez narrację jako zagadka do rozwiązania. To podróż w świat człowieka, który dla czytającego wypełnia się kolejnymi obrazami. Kolejnymi pytaniami, na które chce się jak najszybciej uzyskać odpowiedź.

PODSUMOWUJĄC

Cudze słowa Wita Szostaka to książka z gatunku totalnych. Jest w niej – wydawać by się mogło – wszystko. A przede wszystkim życie. Jego przekrój – należący do opowiadającego i do kogoś innego. To słowa, które zmuszają tak i do refleksji, jak i do empatii. Polecam zapoznać się z Cudzymi słowami, być może niektóre z nich uznacie za własne.

OPINIA DOTYCZY WYDANIA:

Cudze słowa, Wit Szostak, Powergraph, 2020. ISBN: 978-83-66178-39-7.

PS. Na koniec dorzucam jeszcze jeden cytat z Granicy:

„Pomyślała, że nie ma na świecie samotności. Łucja poszła, ale jej cudze słowa i cudze uczucia nadal napełniają niepokojem serce. Samotność jest złudzeniem. Myśli człowieka krążą zawsze koło innych ludzi i łączą go z ich obcym losem, który na próżno stara się odepchnąć.”

Granica, Zofia Nałkowska, 2019

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *