Robot – Adam Wiśniewski-Snerg – recenzja

„Powołaliśmy cię do życia […] abyś mógł posiąść cząstkę wielkiej tajemnicy. Narodziłeś się w pewnym ściśle określonym przedziale naszego wnętrza, gdzie została ci nadana postać ludzka, postać bytu biologicznego wraz z licznymi jej zaletami i wadami. […] Poznałeś już możliwości swojego ciała, toteż nie będziesz się po nim spodziewał więcej, niż to jest możliwe. Zdobyłeś się ponadto na odwagę przekroczenia granicy, okazałeś się zatem zdolny do odczuwania ciekawości i – co najważniejsze – już wcześniej stałeś się zdolny do odczuwania lęku. Możesz być z siebie dumny; jesteś człowiekiem. Jesteś nim w takim stopniu, w jakim jest to nam potrzebne i w jakim my – mniej od ciebie ograniczeni – mogliśmy cię nim uczynić.”

Robot, Adam Wiśniewski-Snerg, ArtRage, 2026, s. 13.

Robot rozpoczyna się od przekroczenia granicy – powołania do misji jednostki BER-66. Przesuwający się po taśmie, wewnątrz cylindra, zdezorientowany robot opuszcza wnętrze Mechanizmu – stechnicyzowanego rodzica. Tak oto rodzi się główny bohater. Choć nie są to narodziny w ludzkim rozumieniu tego słowa. Człowiek przychodzący na świat to tabula rasa. Tymczasem BER-66 jest zaprogramowany. Jak to robot. Zaopatrzony w umiejętności i wiedzę, zalety i wady człowieka, przeskakuje on etap socjalizacji pierwotnej. Odtransportowany w świat, ma zrealizować cel, o którym nic nie wie. Będzie przy tym wyposażony w świadomość i wolną wolę. Oczywiście, w obrębie wytyczonych granic.

BER-66 zaczyna więc życie. Tylko, czy to rzeczywiście „życie”?

WKROCZYĆ W NIEZNANE

Adam Wiśniewski-Snerg wrzuca na głęboką wodę nie tylko swojego bohatera, ale i nas – Czytelniczki i Czytelników. Wykreowany przez Autora świat to początkowo jedna wielka niewiadoma, w której nic nie jest pewne. Czym jest miejsce, z którego pochodzi BER-66? A czym to, w które właśnie wkroczył? Po co powstało? Czym jest miasto? Kim są inni ludzie? Czy to ludzie? Co znajduje się dalej, poza? I – ogólniej – czym jest człowieczeństwo i rzeczywistość?

Powyższa lista nie wyczerpuje wszystkich pojawiających się w trakcie lektury pytań. Bo co na przykład z misją, którą ma zrealizować BER-66? Albo, skąd tak dziwne zachowania niektórych osób?

Wiecznie komplikujący się świat to największa zaleta książki Snerga. Prawdopodobnie nic w Robocie nie jest bowiem „odpowiedzią ostateczną”. Zawsze znajdzie się kolejna granica do przekroczenia. Kwestią pozostaje więc nie tyle to, ile wiemy, ale ile wiedzy pozostało nam do odkrycia. Ta poznawcza wspinaczka musi osiągnąć swój szczyt wynikający z ograniczeń fizycznych i psychicznych jednostki. Pewna [a zapewne większa] część rzeczywistości zawsze zostanie poza zasięgiem jej zrozumienia.

PRÓBA ZROZUMIENIA

Fascynujący jest również sposób, w jaki główny bohater odkrywa świat. Tam, gdzie jest to możliwe, do poznania rzeczywistości angażuje dostępną mu wiedzę. Opisuje otoczenie i zachodzące w nim zdarzenia przez pryzmat nauki. Jednakże w pewnym momencie, nauka to za mało. BER-66 natrafia na poznawczy, niemożliwy do przebicia sufit. Jak więc dowiedzieć się, co jest poza nim? Być może obraz rozjaśni inny język. Z pomocą przychodzi, w wielkim uproszczeniu, filozofia.

Końcówka Robota – a właściwie, kolejno – trzeci i drugi rozdział od końca, to właśnie próba filozoficznego opisania świata przedstawionego i sytuacji człowieka w nim zamkniętego. I być może w 1973 roku, czyli gdy książka miała swoją premierę, tego typu dywagacje były czymś odkrywczym, dziś jednak – w epoce raczkującego AI – trudno za takie je uznać.

RELIKT PRZESZŁOŚCI

Książka zestarzała się także pod kilkoma innymi względami. Przede wszystkim, wspomniane wcześniej wątki filozoficzne przedstawione są w postaci klasycznego dialogu ciągnącego się przez dwa długie rozdziały. Mamy tu więc zupełną odwrotność zasady „show not tell”, tak ważną dla współczesnego pisarstwa. Od razu zaznaczam – nie jest to błąd Robota, lecz coś, co wydaje się być po prostu niedzisiejsze.

Niedzisiejsze wydaje się także – w kontekście literatury science-fiction – objaśnianie prawie każdej naukowej kwestii. Tego typu zjawisko dochodzi do ekstremum w chwilach, gdy śledzimy bohatera wyciągającego wnioski poprzez przeliczanie jakichś jednostek wedle konkretnego, fizycznego wzoru. I znów – to nie błąd książki – to po prostu coś, czego dziś raczej w literaturze się nie spotyka.

Reliktem przeszłości, charakterystycznym dla epoki, w której książka została wydana, jest także pewna propagandowa papka. Na szczęście, nie jest jej zbyt wiele, choć – w momencie, gdy się pojawia – od razu rzuca się w oczy.

MIESZANE UCZUCIA

Problemem książki, jak dla mnie, nie jest jednak jej pewna archaiczność, lecz… brak satysfakcjonującego zakończenia. Dopóki bowiem meandrowałem wraz z bohaterem po tajemniczym i dziwacznym świecie, w którym spotykał on nie mniej dziwaczne postaci, delektowałem się lekturą. Intrygowało mnie, do czego to wszystko prowadzi. Ciekawe były także wszelkie rozterki dotyczące natury rzeczywistości i człowieczeństwa. Ale…

Niestety, poza głównym bohaterem, los innych postaci był mi całkowicie obojętny. W dłuższej perspektywie, sama fabuła też wydaje mi się czymś, co powstało wyłącznie po to, by Snerg mógł pod koniec książki wyłożyć swoją teorię, która – jak już wspomniałem – szczególnie mnie nie zaskoczyła, ani nie oczarowała.

PODSUMOWUJĄC

Robot to powieść niezwykle intrygująca, której jednak daleko do ideału. Na pochwałę zasługuje zagmatwany świat przedstawiony oraz stawiane przez Adama Wiśniewskiego-Snerga pytania o naturę rzeczywistości oraz człowieczeństwa. Pomimo tych ponadczasowych kwestii, w książce znajdziemy kilka archaizmów oraz niesatysfakcjonujący finał sprowadzony w głównej mierze do niezbyt odkrywczych, filozoficznych dywagacji.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Robot, Adam Wiśniewski-Snerg, ArtRage, 2026, ISBN: 978-83-68295-75-7.

Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *