Kroczący wśród cieni. Tom 1-3 – Jarosław Kukiełka – recenzja

Mężczyzna imieniem Torred zaraz zawiśnie. Zgodnie z przyjętym prawem, przed egzekucją ma on prawo wygłosić swoje ostatnie słowa, których nikt nie może mu przerwać. Ma na to jednak tylko czas równy trzeciej modlitwie do Wielkiego Ojca. Jakimi słowami pożegna się dziś skazaniec?

„- Jestem niewinny […] I żaden ze mnie Torred […] Jestem Kavel. […] I niezmiernie rad jestem, że mam te kilka chwil, aby pomówić o tobie, Ralesie Jomo.”

Kroczący wśród cieni. Nigdy mnie nie odnajdziesz, Jarosław Kukiełka, Wydawnictwo SQN, 2024, s. 12.

Być może w każdych innych ustach, tego typu słowa na nikim nie zrobiłyby wrażenia. Jednak Kavel nie marnuje czasu na czcze gadanie: w trakcie przemowy udowadnia machinacje Ralesa, człowieka skorumpowanego, przez którego niejeden osadzony pożegnał się ze światem żywych.

Jak to możliwe? Skąd, będący przecież w zamknięciu Kavel o wszystkim się dowiedział? Cóż, detektyw, tzn. tropiciel, ma swoje sposoby. Póki co, najważniejsze jest to, że wywiązał się ze swojego zlecenia. No i, ominął go stryczek. Balansowanie na krawędzi nie jest jednak czymś strasznym dla Kavla. Ryzyko wpisane jest w jego zawód, a on to lubi.

Tym razem Kavel okazał się jednak zbyt lekkomyślny. Niepotrzebnie brał to zlecenie. Doprowadził je do końca, ale było ono jedynie testem. Sprawdzianem, dzięki któremu zleceniodawca, władza, postawi tropiciela przed najniebezpieczniejszym i najtrudniejszym wyzwaniem w jego karierze. Detektyw, chcąc nie chcąc, został wplątany w sprawy, w które nigdy nie powinien się zagłębiać…

Tak oto rozpoczyna się tom pierwszy [z obecnie dostępnych trzech] historii Kavla, tytułowego Kroczącego wśród cieni. Dalej, wszystko staje się coraz bardziej zagmatwane.

TOM I – NIGDY MNIE NIE ODNAJDZIESZ

Książka otwierająca serię – Nigdy mnie nie odnajdziesz – wrzuca nas na głęboką wodę. Dzieje się wiele, a część z akcji zdaje się być poboczna względem głównego wątku. Kavel przyjmuje kolejne zlecenia, pakując się w mniejsze lub większe tarapaty, z którymi będzie musiał poradzić sobie nie tylko dzięki swojemu sprytowi i inteligencji, ale także dzięki pewnej umiejętności, a mianowicie: związaniu. Polega ono na opętywaniu cieni – dusz niegdyś żyjących osób, którym nie było dane wieczne odpoczywanie.

Poznajemy przy tym kilka barwnych postaci [ale o nich później]. Początkowo zastanawiałem się, do czego to wszystko zmierza, gdyż nie bardzo wiedziałem, czy Jarosław Kukiełka pójdzie bardziej w stronę fantastycznej powieści przygodowej z elementami humorystycznymi, czy też obierze konwencje mrocznego fantasy. Zadawałem sobie w myślach pytanie – czy będzie to coś w stylu, powiedzmy, dość zabawnych przygód Arivalda z Wybrzeża z Ani słowa prawdy Jacka Piekary, czy też może szybko całość przerodzi się w brutalną historię, którą mógłbym postawić na półce przy Zemście smakującej najlepiej na zimno Joe’a Abercrombiego. Nigdy mnie nie odnajdziesz stoi gdzieś pośrodku. Akcja pędzi na łeb na szyję, by zakończyć się cliffhangerem.

Zanim jednak przejdziemy do kolejnej książki z serii, muszę wspomnieć o minusach, które odnoszą się wyłącznie do tomu pierwszego. Pierwszy z nich to – miejscami zbyt ugrzecznione dialogi. Uważam, że nie raz i nie dwa, któraś z postaci powinna rzucić mięchem, zamiast gryźć się w język, bądź stosować… infantylizmy[?]. Dla przykładu, Kavel zagadnięty przez pewnego typa spod ciemnej gwiazdy o to, po co przyszedł, odpowiada po pierniki [s. 33]. Gdzieś mignęły mi jeszcze jakieś takie ugrzecznienia, ale ich nie zanotowałem. Dlaczego?, zapytacie. Otóż, książka wciągnęła mnie jak diabli; nie mogłem się od niej oderwać.

Ale, ale – wspomniałem o „minusach”, więc musi być coś jeszcze. Drugim problemem Nigdy mnie nie znajdziesz jest korekta. W tekście wyłapałem całkiem sporo literówek, których nie dostrzegłem w kolejnych tomach Kroczącego wśród cieni [no, poza jednym razem, gdy ktoś stał na „placach stóp”].

Tyle z minusów – do końca niniejszej recenzji nie będę miał już na co narzekać.

TOM II – I PRZEKROCZYŁ GRANICĘ

Tom drugi rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończył się tom pierwszy. Fabuła jest kontynuowana, lecz zwalnia tempa. Otrzymujemy głębsze spojrzenie na świat przedstawiony oraz na kluczowe postaci biorące udział w rozgrywce. Intryga zatacza coraz szersze kręgi.

Zmianie ulega także miejsce głównych wydarzeń – przenosimy się bowiem z miasta Tin-Leve do Dominium Suezy.

I przekroczył granicę jest książką dojrzalszą od poprzedniczki [odnosi się to również do części trzeciej]. Dotyczy to zarówno atmosfery surowego Dominium jak i zgłębienia psychiki oraz przeszłości postaci. Pojawiają się także trudniejsze tematy, które rzutują na klimat powieści. Świat, po którym przemieszczają się bohaterki i bohaterowie potrafi być bezwzględny i brutalny.

Historia kończy się, znowu, cliffhangerem.

TOM III – TATUAŻE I KREW

Trzecia część Kroczącego wśród cieni jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniczki. Tym razem historia nabiera rozpędu – dzieje się wiele, zarówno pod względem akcji jak i dalszych intryg. Jest przy tym jeszcze „mroczniej”.

I znów, wszystko kończy się cliffhangerem.

CLIFFHANGERY

W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że trzy tomy Kroczącego wśród cieni czytałem bez jakichkolwiek przerw wynikających z procesu wydawniczego. Kończyłem jeden tom i od razu zabierałem się za następny. Z tego też powodu, wieńczący pierwszą i drugą część cliffhanger w ogóle mi nie przeszkadzał. Poirytował mnie natomiast ten, który pojawił się już w tomie trzecim, gdyż, wiadomo – nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość, by móc kontynuować przygodę Kavla i spółki.

POSTACI

Na wielki plus zasługują wykreowane przez Autora postaci. Dotyczy to nie tylko głównego bohatera i najbliższych mu osób [z którymi ten współpracuje], ale i postaci drugoplanowych.

Zacznijmy jednak od Kavla – ten początkowo cyniczny i pyskaty detektyw, wraz z odkrywaniem coraz to kolejnych kart z jego przeszłości, nabiera psychologicznej głębi. Jasnym staje się jego przesadne zamiłowanie do kukurydziaka [trunku wyskokowego], czy skłonność do podejmowania ryzykownych zachowań. Zresztą, jedno z takowych doprowadziło do nabycia przez Kavla specyficznej zdolności – wspomnianego wcześniej związania, dzięki któremu nasz detektyw, tzn. tropiciel, potrafi opętywać cienie. Te, związane z żyjącym, potrafią dostarczyć mu szeregu przydatnych informacji oraz m.in. wspomóc w walce swoją siłą czy zręcznością. Koncept związania pozytywnie mnie zaskoczył, gdyż jest to coś zupełnie odwrotnego od powszechnych wyobrażeń dotyczących opętania.

Wracając jednak do Kavla – cechuje go też pewna skłonność językowa, która uwydatnia się w stresujących chwilach. Pozostaje jeszcze kwestia nazewnictwa: choć wykonuje on zawód detektywa, z uporem maniaka podkreśla, że jest tropicielem. Wydawało mi się, że to jedynie kwestia semantyki, ale nic bardziej mylnego – „tropiciel” jest odpowiednio uzasadniony.

W pracy i życiu osobistym wspiera Kavla pewna starsza pani, Berra. Postać ta zaintrygowała mnie od samego początku. Z czasem dowiadujemy się kim ona jest i skąd się wzięła w życiu tropiciela. I znów, również i ona nabiera coraz to większej głębi.

W tym miejscu chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedną postać kobiecą, która w pewnym momencie pierwszego tomu pojawia się u boku Kavla. Nie chcę psuć Wam zabawy, napiszę więc tylko tyle, że bardzo podobało mi się to, jak dobrze zgrywała się ona z głównym bohaterem, wspierając go swoją wiedzą [i nie tylko].

Wraz z rozwojem historii lepiej poznajemy przynajmniej kilkanaście kolejnych postaci, do których można zapałać mniejszą lub większą sympatią [lub, oczywiście, antypatią]. Najbardziej spodobała mi się postać pewnej młodej Suezianki, która, raz, że jest ciekawie sportretowana, a dwa – dzięki niej możemy dostrzec w Kavlu przejawy, powiedzmy, ojcowskich uczuć. Plus, cała ta relacja sprawia, iż pewne zdarzenia wybrzmiewają mocniej.

Genialne są też m.in. postaci pewnych… specjalistów. Oratora i mima, których chciałbym widzieć częściej. I jeszcze królowa. I kilka innych bohaterek i bohaterów.

ŚWIAT PRZEDSTAWIONY

Równie mocno co postaci, zaintrygował mnie wykreowany przez Autora świat. Logiczny w swojej konstrukcji i dogłębnie przemyślany.

Zacznijmy od warstwy socjologicznej. Ta uwydatnia się tak naprawdę dopiero w momencie, gdy akcja powieści przenosi się do Dominium Suezy [czyli w I przekroczył granicę]. Społeczeństwo Dominium zachwyciło mnie swoją surowością i odmiennością od [znanego z pierwszej części] Tin-Leve. Kukiełka w sposób wiarygodny zaprezentował kraj, w którym rządy sprawują kobiety, a mężczyźni stanowią niższą warstwę społeczną. Ale czy na pewno? O tym przekonacie się podczas lektury [bo nie chcę spoilerować].

Zachwycił mnie także element fantastyczny, a zwłaszcza mechanika opętywania cieni, przy której istotne znaczenie odgrywa kryształ zwany spoiwem. Jest też i oklan, kolejny minerał [choć nie wiem, czy to określenie jest właściwe], który może służyć rozświetlaniu mroków, generowaniu ciepła, ale i… [tego Wam nie zdradzę;)].

Pozostając jeszcze w kwestiach nadnaturalnych: bardzo podoba mi się sama idea świata cieni, sposób jego funkcjonowania i to, jak powstał. Plus to, jak taki stan rzeczy wpłynął na codzienność zwyczajnych ludzi, wierzenia, czy rządy.

Kolejna rzecz warta uwagi: oryginalny system miar. Dla przykładu, w Tin-Leve czas określany jest poprzez długość poszczególnych modlitw. Z kolei dystans w Dominium poprzez długość jeziora.

Zafascynowało mnie też kilka wykreowanych przez Autora miejsc, a zwłaszcza pewne więzienie [za to, jak bezwzględnym i klimatycznym się ono okazało].

EASTER EGGI

Co prawda, miałem nie narzekać, ale jest jeszcze jedna rzecz, która wybiła mnie z czytelniczego rytmu. Chodzi o pewien easter egg, który totalnie mnie zaskoczył i ubawił do łez. Problem z nim jest taki, że pojawia się on właściwie tuż po pewnej tragedii, a jest on bezpośrednim cytatem z… Chłopaków z baraków [sic!]. Jeśli nie znacie tego serialu w genialnym przekładzie zaserwowanym przez lektora Rafała Walentowicza, to zapewne fragment ten Was nie ruszy. Mnie jednak ruszył – i to bardzo, gdyż od tej pory, gdy tylko wracałem myślami do wspomnianej tragedii, zamiast powagi, w głowie odgrywał mi się kultowy dialog Randy’ego i Ricky’ego. I znów chciało mi się śmiać.

Poza nawiązaniem do Chłopaków z baraków, znajdziemy m.in. cytat z Wściekłych pięści węża [ależ sprawił mi on radość!] oraz kilka innych smaczków.

PODSUMOWUJĄC

Kroczący wśród cieni porwał mnie bez reszty. Od wszystkich trzech książek nie mogłem się oderwać, a każda kolejna część podobała mi się jeszcze bardziej. Zachwyciły mnie postaci, świat przedstawiony oraz idea cieni. Historia dostarczyła mi masy frajdy, zarówno w momentach intensywnej akcji, jak i w chwilach, gdy wraz z bohaterkami i bohaterami mogłem złapać odrobinę wytchnienia. Również intrygi wywarły na mnie pozytywne wrażenie.

Całość spodobała mi się tak bardzo, iż nawet wspomniane w tekście minusy nie zepsuły mi lektury [no, może poza memiczną sceną z Chłopaków z baraków;)].

Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na czwarty tom, który przeczytam z wielką przyjemnością.

PS. Mam jeszcze taką myśl, może niezbyt dobrze sprecyzowaną [stąd zamieszczam ją na samym końcu]: czytałem niegdyś Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika Stephena Kinga, w którym Autor wspominał o pewnej pisarskiej sztuczce/umiejętności, dzięki której podczas przerw w czytaniu kolejnych tomów danej serii, możemy bez problemu przypomnieć sobie istotniejsze zdarzenia z poprzednich książek. Za mistrzynię takich literackich reminiscencji King podawał J. K. Rowling, wskazując za przykład cykl o Harrym Potterze. Od siebie mogę dodać, że Jarosław Kukiełka opanował ową umiejętność równie dobrze [oczywiście, nie mogę sobie teraz przypomnieć jakim mianem King tę umiejętność określał, a niestety nie posiadam Jak pisać, które mogłoby wypełnić moją lukę w pamięci].

PPS. Ciekaw jestem, czy uroczyska nie okażą się przypadkiem miejscem, z którego będzie można pozyskiwać spoiwo 😉

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Kroczący wśród cieni. Nigdy mnie nie odnajdziesz, Jarosław Kukiełka, Wydawnictwo SQN, 2024, ISBN: 97838383302331.

Kroczący wśród cieni. I przekroczył granicę, Jarosław Kukiełka, Wydawnictwo SQN, 2025, ISBN: 9788384060551.

Kroczący wśród cieni. Tatuaże i krew, Jarosław Kukiełka, Wydawnictwo SQN, 2026, ISBN: 9788384060872.

Egzemplarze książek do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *