KANT Sp. z o.o. – Philip K. Dick – recenzja

„Bardzo bał się ogólnoświatowych agencji wywiadowczych. A zwłaszcza spółki KANT, najgorszej z nich wszystkich. Nawet sowieckie tajne służby się jej bały.
Przesyłają mi podprogowe sygnały psychotroniczne, kiedy śpię, pomyślał. I zaraz zdał sobie sprawę, że takie myślenie to czysta paranoja. Chryste; żaden zdrowy na umyśle człowiek tak by nie pomyślał. I nawet gdyby KANT Sp. z o.o. rzeczywiście słał mi mikrofalowo indukowane we śnie informacje telepatyczne, to czy dotyczyłyby one szczurów?”

KANT Sp. z o.o., Philip K. Dick, tł. Zbigniew A. Królicki, Dom Wydawniczy REBIS, 2026, s. 23.

Rachmael ben Applebaum czuje, że coś jest nie w porządku z reklamowanymi hucznie podróżami na znajdującą się w układzie Fomalhauta Paszczę Wieloryba. Choć, właściwie, chodzi raczej o zmianę miejsca zamieszkania. Emigrację z przeludnionej Ziemi za pomocą telporu von Einema na inną planetę, by wieść tam sielankowe życie. Czemu jednak oferowana przez Szlaki Hoffmana forma podróży – poprzez teleportację – działa wyłącznie w jedną stronę? Jak stamtąd wrócić? Być może właśnie on, Rachmael – jedyny człowiek posiadający odpowiedni statek do podróży międzygwiezdnych – będzie w stanie odbyć wieloletnią wyprawę na miejsce, by poznać prawdę o Paszczy Wieloryba? I, być może, ktoś kto tam się przeteleportował, będzie chciał powrócić na Ziemię korzystając z jego usług? Tylko czemu Rachmael właśnie myśli, że jest… szczurem?

NAJPIERW BYŁO OPOWIADANIE

KANT Sp. z o.o. [w oryginale Lies, Inc.] ukazało się w 1966 roku i stanowi rozwinięcie wydanego w 1964 roku opowiadania The Unteleported Man. Zmiany są znaczące, bowiem – jak wskazuje we wstępie Kamil Muzyka – pełnoprawna powieść dodaje wątek „egzystencjalnej grozy”, która zmusza do pytania o naturę rzeczywistości. Uważam to za spory plus, gdyż, co jak co, ale mieszanie bohaterom [oraz Czytelniczkom i Czytelnikom] w głowach wychodzi Philipowi K. Dickowi jak mało komu.

NIEPEWNOŚĆ I GROZA

Wróćmy do Rachmaela ben Applebauma i rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. Samo jego imię i nazwisko brzmi już jak coś, co musi stać w kontrze do Nowych Zjednoczonych Niemiec. To, do czego odwołuje się Dick jest bowiem aż nazbyt czytelne – posiadający rozwiniętą technologię naród wymyślił sposób na „pozbycie się” części ludzi. Pomysłem tym jest wspomniany wcześniej wynalazek von Einema, urządzenie teleportacyjne, które umożliwia błyskawiczną podróż do Paszczy Wieloryba. Wszystkie przekazy ze wspomnianej planety są pełne optymizmu: mają zachęcać niezdecydowanych do podjęcia decyzji o przeprowadzce. W tych materiałach marketingowych [by nie powiedzieć wprost: propagandowych], Paszcza Wieloryba brzmi jak świetny pomysł na rozpoczęcie wszystkiego od nowa.

Ale, skoro nikt z tego miejsca nie może wrócić, bo telpor von Einema działa w jedną stronę, to jak można mieć pewność, że emitowane materiały są prawdziwe?

Czuć w tym wszystkim, że coś jest nie w porządku, a nasz główny bohater, Rachmael, być może jest kimś więcej niż tylko prześladowanym przez nieznane siły paranoikiem. Zwłaszcza, że tak naprawdę jako jedyny posiada możliwość rzeczywistego dotarcia do Paszczy Wieloryba z pominięciem teleportu…

I co z tym wszystkim wspólnego ma firma KANT Sp. z o.o.? Oraz Szlaki Hoffmana? I jeszcze sekretarz generalny ONZ, wywodzący się z Nowych Zjednoczonych Niemiec, Bertold Horst?

POMIESZANIE Z POPLĄTANIEM

Intryga, którą serwuje nam Autor zagęszcza się z każdą kolejną stroną. Ale, jak to w przypadku Dicka, główna tajemnica przykryta jest przez… wszystko dookoła. Oto bowiem mamy do czynienia z nasyłaniem[?] myśli, dzięki którym możliwe jest poznanie wyimka rzeczywistości. Ale, przecież… skoro są one nasyłane, to czy są one w jakiś sposób spreparowane? Więc – czy zawierają one prawdę, czy są manipulacją? I kto je przesyła? W jakim celu?…

Paranoja, od której wszystko się zaczyna, stanowi wierzchołek góry lodowej. Dick sięga po swój stały repertuar, by zamieszać jak to tylko możliwe. Symulakry idealnie symulujące prawdziwych ludzi. Międzynarodowy spisek mający na celu… właściwie co? Dodajmy do tego Szlaki Hoffmana, reprezentujące tu złowrogą korporację, agencję wywiadowczą KANT Sp. z o.o. oraz zaburzoną percepcję rzeczywistości, przez którą nie można być już pewnym czegokolwiek…

Słowem: KANT Sp. z o.o. to stary, dobry Dick.

PODSUMOWUJĄC

Paranoja, zaburzenia percepcji, tajemnica skrywana pod płaszczem rzeczywistości, „narkotyczne” wizje, symulakry, międzynarodowy spisek, złowrogie korporacje i totalitarne państwo. W KANT Sp. z o.o. Philip K. Dick bierze na warsztat ograne [przez samego siebie] tematy, by cisnąć w nie nowe życie. Co wyszło mu bardzo dobrze.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

KANT Sp. z o.o., Philip K. Dick, tł. Zbigniew A. Królicki, Dom Wydawniczy REBIS, 2026, ISBN: 978-83-8338-499-3.

Egzemplarz książki otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *