Billy Budd – Herman Melville – recenzja

Billy Budd – młody, piękny i silny marynarz, pływa na statku handlowym Prawa człowieka. Jednakże, w pewnym porcie zostaje przymusowo zaokrętowany na jednostkę wojenną Bellipotent. Werbunek ten, w swej ostatniej fazie, przebiega dla Billy’ego następująco:

„Lecz oto teraz, kiedy szalupa przepływała pod rufą statku handlowego, a oficer i wioślarze ujrzeli – jedni ze złością, a inni z uśmiechem – wypisaną tam nazwę, w tej właśnie chwili nowo zwerbowany zerwał się z miejsca na dziobie łodzi, gdzie sternik kazał mu siedzieć, i jął machać kapeluszem, żegnając się wesoło ze swymi milczącymi kolegami, którzy z żalem spoglądali nań znad relingu. Następnie pozdrowił sam statek:

– Żegnajcie mi także, „Prawa człowieka”!

– Siadaj, mój panie! – ryknął porucznik, natychmiast przybierając surowy ton, odpowiedni dla swojej rangi, choć z trudem hamując śmiech.”

Billy Budd, Herman Melville, tł. Bronisław Zieliński, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2021, s. 15-16.
NIEOKREŚLONOŚĆ

Przytoczony powyżej fragment Billy’ego Budda idealnie oddaje nieokreśloność tytułowej postaci. Billy jest analfabetą, któremu obca jest również ironia – lecz czy tak w istocie jest? Czy powyższe pożegnanie z Prawami człowieka to rzeczywiście tylko prostota? A może Billy jest kimś innym, niż nam się wydaje?

Jeszcze trudniej zinterpretować postać Vere’a – każde z możliwych odczytań zmusza do innego spojrzenia na całość utworu.

Właściwie wszystko co istotne dzieje się jakby „pod powierzchnią” [a jako że akcja rozgrywa się na okręcie wojennym, być może trafniej byłoby stwierdzić „pod taflą”] – pod maskami, które przybierają postaci. Tajemnica, którą skrywają, być może jest i nieświadoma dla nich samych. Ta obecna w człowieku obcość zdaje się żyć własnym życiem – przejmować kontrolę wedle własnej, utajonej dla świadomości motywacji.

BOGACTWO INTERPRETACYJNE

Książka Hermana Melville’a nie jest trudna do zinterpretowania. Problem polega zupełnie na czym innym – w istocie trudno zdecydować, która interpretacja jest tą najwłaściwszą. Tą najlepszą [i czy któraś z nich ma prawo do takiej aspirować]. Złożoność postaci, motywów, symboli i tematów poruszanych przez Autora sprawia, iż każda lektura Billy’ego Budda może owocować nowym odczytaniem. Podjęciem odmiennych tropów, dostrzeżeniem przewagi jednych teorii nad innymi.

[Właściwie, chyba nie trzeba nawet wracać do samej książki – wystarczy podjąć rozmowę z drugą osobą, która lekturę Billy’ego ma już za sobą]

Powieść Melville’a odczytać można między innymi przez pryzmat religii, prawa czy władzy. Dość często przywoływany przez czytelników jest również wątek homoerotyzmu.

WARSTWA PSYCHOLOGICZNA

Billy Budd zawiera również bardzo intrygującą warstwę psychologiczną [coś zdaje się łączyć Budda i Meursaulta]. Poza skomplikowaniem postaci, Melville potrafi wyrazić myśl tak błyskotliwą, jak ta zamieszczona poniżej:

„Któż potrafi wykreślić linię dzielącą w tęczy barwę fioletową od pomarańczowej? Widzimy wyraźnie różnicę kolorów, lecz gdzie dokładnie pierwszy przenika w drugi? Tak samo jest ze zdrowymi zmysłami i obłędem. W zdecydowanych przypadkach nie ma tu wątpliwości. Natomiast w innych, które są w rozmaitym stopniu mniej wyraźne, niewielu podejmie się wytyczenia linii demarkacyjnej, acz niektórzy zawodowi znawcy uczynią to za wynagrodzeniem. Trudno by znaleźć coś, czego pewni ludzie nie podjęliby się zrobić za zapłatą. Innymi słowy, istnieją wypadki, kiedy jest nieomal niepodobieństwem ustalić, czy dany człowiek jest zdrowy na umyśle, czy też zaczyna nim nie być.”

Billy Budd, Herman Melville, tł. Bronisław Zieliński, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2021, s. 102.
WYDANIE

Billy Budd jest powieścią, co do której trudno było uzgodnić, którą wersję manuskryptu spisanego przez Autora należy uznać za kanoniczną. Zagraniczni wydawcy opierali swoje wydania na tekście z różnego etapu prac, co ostatecznie miało przełożenie również i na polskie tłumaczenie. W posłowiu, Adam Lipszyc zaznacza, iż przekład Bronisława Zielińskiego został poddany drobnym modyfikacjom, tak by przybliżyć obecną edycję do tej, która jest obecnie uznawana na świecie za standardową. Najistotniejszą zmianą jest przemianowanie nazwy okrętu, na którym toczy się akcja powieści z Nieustraszonego [w oryginale Indomitable] na Bellipotent [tak bowiem Melville zaczął nazywać statek w późniejszych wersjach manuskryptu].

Równie istotne jest usunięcie fragmentu, który we wcześniejszych polskich wydaniach dołączony był na początku książki jako Od autora [jest on zamieszczony w całości w posłowiu]. Ustęp ten był tylko domniemanym wstępem do powieści – to wdowa po Melville’u wysnuła przypuszczenie, iż może być on Przedmową do Billy’ego Budda.

Więcej o kształtowaniu się edycji uznawanej za kanoniczną można przeczytać w przywołanym wcześniej posłowiu Adama Lipszyca.

Na uwagę zasługuje również projekt okładki Łukasza Piskorka – polecam pomyśleć o nim po lekturze powieści.

PODSUMOWUJĄC

Billy Budd to złożona, bogata interpretacyjnie powieść, w której każdy czytelnik znajdzie coś, co przyciągnie jego uwagę, być może odciągając ją tym samym od czegoś innego – czegoś, co pozostanie „pod taflą”. Przynajmniej do czasu ponownej lektury lub rozmowy z drugim czytelnikiem – wtedy bowiem Billy Budd odsłoni swoją kolejną twarz.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Billy Budd, Herman Melville, tł. Bronisław Zieliński, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2021, ISBN: 978-83-66272-34-7.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *