Diabeł już tu nie mieszka – Mikołaj Maria Manicki – recenzja

Jeśli istnieje piekło, to jest nim Telemorfax. Planeta usłana aktywnymi wulkanami oraz oceanami lawy. Co więc sprawiło, że w tak niegościnnym miejscu pojawił się człowiek? Przede wszystkim zasoby. W swoich trzewiach, Telemorfax obfituje w cenny hefalit. Jego kopalnia, określana mianem Infernopolis, to jednak coś więcej niż tylko miejsce wydobycia. To także azyl dla tych, którzy chcą zniknąć z radaru.

I nie wiadomo, kto skrywa większe tajemnice – planeta, czy ci nieliczni ludzie, którzy starają się przetrwać w tej apokaliptycznej scenerii.

PROZA ŻYCIA

Diabeł już to nie mieszka rozpoczyna się wybornie. Niczym w Następnym do raju Marka Hłaski, Mikołaj Maria Manicki skupia się na sportretowaniu prozy życia odizolowanych od reszty świata robotników [u Hłaski mieliśmy drwali, tutaj – górników]. Autor, budując z pietyzmem kolejne zdania, przedstawia codzienność osób, których praca i życie osobiste zlewają się w jedno. Nie nazwę tego jednak egzystencją: Manicki nakreślił bowiem szereg barwnych postaci, które możemy mniej lub bardziej polubić. Ich rozmowy oddają specyfikę miejsca oraz środowiska zdominowanego przez mężczyzn [choć może słowo „samców” było by bardziej adekwatne; za przykład niech posłużą dywagacje o uwodzeniu kobiet ze stron 106-107].

ŚWIAT PRZEDSTAWIONY

„Hefalit – minerał otrzymywany z rudy hefalitu. Odkryty w 1197 r. w dystrykcie Fofasa przez otaryskiego mineraloga Jeffa Aamota. W trakcie rutynowych pomiarów planetarnych, Aamot odkrył synklinę, wypiętrzającą się na skrzydłach szklistymi warstwami, które zwróciły jego uwagę. Jak się później okazało, były to skały stare, występujące najczęściej głęboko pod ziemią. Znalezisko przeszło wiele testów. Z uwagi na odporność termiczną – topi się dopiero w 6000 K – nowe tworzywo wzięło swoją nazwę od Hefajstosa. Hefalit składa się głównie z minerału o tej samej nazwie, z domieszką pierwiastków rzadkich i spoiwa krzemionkowego. Odkryto, że przy odpowiednich metodach obróbka nie powinna różnić się znacząco od obróbki znanych ludzkości rud metali. Na tym etapie wynikami zainteresowało się wojsko. Po przetworzeniu, minerał poddano testom wytrzymałościowym. Nie uszkodziły go pociski laserowe, elektromagnetyczne czy plazmowe. Rozbicia dokonała dopiero czwarta z kolei torpeda protonowa. Nie opracowano skutecznej metody produkcji syntetycznej. Zależnie od potrzeb, hefalit stosowany jest także w stopach z manganem, molibdenem, wanadem bądź cynkiem.”

Diabeł już tu nie mieszka, Mikołaj Maria Manicki, Wydawnictwo IX, 2022, s. 162.

Górnictwo w wykonaniu Manickiego zdaje się być autentyczne [przynajmniej dla mnie, nie-górnika]. Autor posługuje się specjalistyczną terminologią oraz opisuje stosowane przy wydobyciu technologie. Ogólnie, na pochwałę zasługuje świat przedstawiony: bogaty w szczegóły, polityczno-ekonomiczne zależności i czekające na odkrycie tajemnice. Również te „kryminalne”.

Infernopolis jest gęste i duszne. Klimat można kroić nożem. Albo rozłupywać oskardem. Jest wybornie. Jednak do czasu…

ZWROT AKCJI

Albowiem gdzieś od dwusetnej strony, miałem wrażenie, że czytam inną książkę. Budowana z pietyzmem atmosfera wyparowała, a miejsce portretowania życia górników zastąpiła wartka akcja z elementami charakterystycznymi dla literackiej pulpy. Wybuchy, strzelaniny, femme fatale, scena zbliżenia cielesnego, postać papieża[!], szalone eksperymenty oraz masa innych czynników, sprawiły, że przy drugiej części powieści, może i bawiłem się dobrze, ale jednak nie tego się spodziewałem [i nie na to liczyłem czytając pierwsze około dwieście stron].

Tak ogromny rozdźwięk pomiędzy „częścią pierwszą” a „częścią drugą” [oficjalnie książka nie jest na takowe podzielona], sprawia, że czuję się skołowany. Obydwie „części” oceniłbym osobno wysoko [choć „pierwszą” wyżej], jednak zestawione razem, w dziwny sposób się „wykluczają”. Zwariowana „część druga” zabija skrupulatnie skonstruowaną „część pierwszą”. Szkoda.

PODSUMOWUJĄC

Dawno nie czułem się tak rozdarty podczas oceniania książki. Diabeł już tu nie mieszka to dobra powieść. Tyle, że decyzja o zmianie jej tempa i konwencji gdzieś w okolicach dwusetnej strony sprawia, że trudno mi ją jednoznacznie polecić. Jeśli ktoś liczył na klimat Następnego do raju, ale utrzymanego w duchu twardego science-fiction, czy oddanie specyfiki rozmów mężczyzn, dla których górnictwo to styl życia [jak np. w komiksie Czarna studnia Igora Jarka i Judyty Sosny], to do około dwusetnej strony to wszystko otrzyma. Ale później, no cóż – to już zupełnie inna para kaloszy. Powolna proza życia przeistacza się w literaturę sensacyjną, z domieszką elementów charakterystycznych dla pulpy.

Podsumuję to metaforą: można lubić lody czekoladowe i wędzonego pstrąga. Podane osobno, mogą zaspokoić nawet najbardziej wybredne podniebienia i rozpieścić kubki smakowe. Zaserwowane na jednym talerzu, mogą [chyba] raczej nie przypaść do gustu.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Diabeł już tu nie mieszka, Mikołaj Maria Manicki, Wydawnictwo IX, 2022, ISBN: 978-83-964450-6-3.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści