
Hagal, Mistrz, Ostoja, Przyjdź, Królestwo oraz Kto chce rządzić światem – to tytuły pięciu tekstów, które znajdziemy w najnowszym zbiorze opowiadań Gustawa Rajmusa, pt. Królestwa.
MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ
Recenzując >>dwie historie<< i inne historie, czyli poprzednią książkę Rajmusa [na którą składały się dwadzieścia cztery opowiadania], napisałem coś takiego:
Największym wrogiem Autora »dwóch historii« i innych historii jest – jeśli już mam jakiegoś wskazać – sama forma. Wciska On w nią bowiem zbyt wiele. Cierpi na tym zwłaszcza psychologia postaci – ich stan emocjonalny, czy życiowe perturbacje potrafią być sprowadzone do jednego spostrzeżenia. Dochodzi więc do sytuacji, w której do interesującego konceptu opowiadania, wepchnięta zostaje jakaś informacja o postaci, która ze względu na długość tekstu nie ma szansy odpowiednio wybrzmieć. Nie dostrzegłem tego typu problemów przy trochę dłuższych opowiadaniach, gdzie Rajmus ma możliwość rozwinąć skrzydła, nabrać wiatru w żagle, czy po prostu – może dać miejsce, by postaci pokazały, a nie tylko powiedziały, co czują i kim są.
Królestwa, które zawierają w sobie wyłącznie pięć tekstów, pozwoliły Autorowi rozwinąć skrzydła – każde z opowiadań jest bowiem na tyle długie, by dać historii i postaciom odpowiednio wybrzmieć. Zresztą, moim ulubieńcem z Królestw jest właśnie utwór najdłuższy – mający 62 strony. Ale po kolei.
POSZUKIWANIA
Postaci, które napotkamy w Królestwach łączy wspólny mianownik. Gdy tak się nad tym dłużej zastanawiam, każda z nich czegoś poszukuje. I nie, nie chodzi tu o skrzynie ze skarbem, czy inne materialne nagrody koronujące fantastyczną podróż. Nie. U Rajmusa poszukiwania mają charakter egzystencjalny – nawet, gdy łączą się z iście fantastyczną drogą [Przyjdź, Królestwo]. Same zaś odpowiedzi, nigdy nie są czymś, co jest łatwe i na wyciągnięcie ręki.
Niektóre z postaci, niczym filozofowie [zresztą, jednym z bohaterów jest Søren Kierkegaard] starają się dociec prawdy ostatecznej. Inne zaś, już po zetknięciu z nią [lub czymś na jej kształt], chcą nie tylko odnaleźć utracony sens, co po prostu przetrwać [Każdy chce rządzić światem]. Prawdę można też chronić, przez wyjawienie jej [Ostoja], czy zniekształcić ją, poprzez zakłócenie odwiecznego porządku rzeczy [Mistrz].
Bogactwo i głębia – filozoficzna, egzystencjalna, teologiczna i psychologiczna – znajdują się w każdej z pięciu opowieści składających się na recenzowany zbiór. Tak spójne potraktowanie wszystkich utworów sprawia, iż myślę o Królestwach jako o pozycji dojrzalszej od wspomnianych wcześniej >>dwóch historii<< i innych historii.
NAWIĄZANIA
Tak jak i poprzednio, tak i tutaj, Rajmus nawiązuje do wielu motywów znanych z mitologii, filozofii, literatury, kinematografii czy szeroko rozumianej popkultury. Obok filozofii egzystencjalnej napotkamy nordyckie wierzenia. Gdzieś indziej zetkniemy się znaną ze słowiańskiego bestiariusza południcą. W innym miejscu spotkamy się z wampirem. Będziemy też wędrować przez krainę, przywodzącą na myśl świat, który równie dobrze moglibyśmy spotkać w jakiejś grze typu soulslike. A to i tak nie wszystko.
GENIALNE!
Ale jeszcze jedno. W tym miejscu pragnę na chwilę zatrzymać się nad – zapewne – najbardziej szalonym pomysłem z całej książki: ideą zestawienia Power Rangers [a więc i radosnej kiczowatości] z pytaniem o sens życia. Byłem, i wciąż jestem, zaskoczony i zachwycony tym, jak Rajmus poprowadził historię i postaci w Każdy chce rządzić światem. Mało tego, tekst ten, na poziomie emocjonalnym, autentycznie mną poruszył. Mam nadzieję, że i Was złapie za serce.
STYL
Na pochwałę zasługuje również język, którym napisane są opowiadania. Autor maluje nim świat przedstawiony, który miejscami potrafi być wysoce sugestywny. Niezależnie od miejsca akcji – a te są różne – zawsze jest nastrojowo.
„Złomowisko. Cmentarzysko blachy powstałe w Ostoi w latach osiemdziesiątych. Ziemia w tym miejscu wydaje się zużytym okablowaniem, a powietrze wypełnia metaliczna nieobecność. To miejsce dopełnia wieś inną martwotą, jest jak wyparty jej fragment. Nad złomowiskiem, wprost z bramy opuszczonego warsztatu samochodowego, króluje Żelazny, kukła utworzona z mechanicznych odpadów, miejscowy golem powołany do statycznego życia ręką anonimowego rabina. Ponoć Matki wiedzą, jak faktycznie tchnąć życie w tę kupę złomu. Kiedy nadejdzie odpowiednia chwila, zrobią to. Wtedy wieś pierwszy raz od wieków będzie miała swojego rycerza.”
Królestwa, Gustaw Rajmus, Wydawnictwo FORMA, 2025, s. 85.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jedynie raz miałem odczucie, że coś mi nie pasuje: na s. 23 wiking używa zwrotu „no wiesz co”, co wydaje mi się zbyt nowoczesne, nieadekwatne do czasów, w których oddawano cześć Odynowi i spółce; ale być może to tylko moje złudne wrażenie, na które Czytelniczki i Czytelnicy nie zwrócą uwagi.
PODSUMOWUJAC
Królestwa to zbiór opowiadań, który mnie zachwycił [zwłaszcza ostatnim utworem]. Poza jednym drobnym mankamentem [wspomnianym powyżej; choć może to być nie tyle mankament opowiadania, co po prostu moje złudne wrażenie], wszystko w najnowszej książce Gustawa Rajmusa zasługuje na pochwałę. Autor potrafi stawiać pytania o rzeczy najważniejsze, nurtujące ludzkość od wieków, bawiąc się przy tym językiem i licznymi nawiązaniami.
Jako, że publikuję niniejsza recenzję w okresie okołoświątecznym, pragnę Wam złożyć życzenie. A właściwie, dołączyć się do słów Kazimierza Kyrcza Jr, które zostały zamieszczone na tylnej okładce Królestw: niech Królestwa przyjdą i pochłoną was! – bo to naprawdę wspaniała lektura.
RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA
Królestwa, Gustaw Rajmus, Wydawnictwo FORMA, 2025, ISBN: 978-83-68215-32-8.
Egzemplarz książki otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.