Przez ciemne zwierciadło – Philip K. Dick – opinia o książce

Robert Arctor jest narkomanem. Tak samo jak większość ludzi z jego najbliższego otoczenia. Cel każdego dnia jest prosty – zdobyć kolejną działkę narkotyku. Ćpanie jako doświadczenie dawno przestało nim być; obecnie to przymus. Zniekształcająca człowieka obsesja, dla której poświęci się wszystko. I wszystkich. Łącznie z samym sobą.

W świecie, którym przyszło żyć Robertowi, narkotyki są nielegalne, a dostęp do nich utrudnia fakt, iż społeczeństwo podlega inwigilacji, która rozpoczyna się na podsłuchach, a kończy na agentach, którymi może być każdy – nawet współlokator…

MASZYNKA ORGANICZNA

Przez ciemne zwierciadło przedstawia uzależnienie jako coś, co stopniowo przejmuje człowieka – krok po kroku, narkoman staje się coraz bardziej biologiczną maszyną, mechanizmem, który nakręcany jest przez rosnący, narkotyczny głód.

„Życie biologiczne toczy się dalej, pomyślał, ale wszystko poza nim – dusza, rozum – umiera.

Zostaje przypominająca owada maszynka reagująca na bodźce. Maszynka powtarzająca w kółko te same czynności, a właściwie jedną czynność, obojętnie, czy to akurat potrzebne, czy nie.”

Przez ciemne zwierciadło, Philip K. Dick, tł. Tomasz Jabłoński, REBIS, 2012, s. 106.
PARANOJA

Bardziej niż na ciało, narkomania wpływa na umysł. Rosnąca paranoja zaczyna obejmować coraz to węższe kręgi; zaczynając od niesprecyzowanych, niedookreślonych instytucji, policji, rządu, następnie schodząc na ludzi, których zna się osobiście, aż ostatecznie – na samego siebie. Brak zaufania do czegokolwiek i kogokolwiek jest tym bardziej dobitny, im bardziej postaci zdają sobie z tego sprawę – bo mają szczątkowe dowody na poparcie swoich przypuszczeń.

„Dziwne, jak czasem na krótko paranoja spotyka się z rzeczywistością.”

Przez ciemne zwierciadło, Philip K. Dick, tł. Tomasz Jabłoński, REBIS, 2012, s. 145.

Podkreśla to choćby życie ze współlokatorami (może właściwiej powinno się stwierdzić: „życie w komunie”), którzy potrafią wzajemnie się okradać, czy podejrzewać o składanie donosów na pozostałych mieszkańców.

Powieść Philipa K. Dicka pokazuje jednak więcej – wykorzystując pewne elementy rodem z literatury Science-Fiction, podkreśla wewnętrzne, targające człowiekiem konflikty. Rozdarcie, które jednocześnie potęguje dalszą dezintegrację osobowości.

UROJENIA

Urojenia można określić jako wyższą formę paranoi. Różnica jest znacząca – o ile paranoja może opierać się na mniej lub bardziej realnym poczuciu zagrożenia, czy bycia śledzonym, o tyle urojenie nie ma najmniejszego podparcia w rzeczywistości. Jest irracjonalne, odporne na niezbite dowody, nieuznające rozumnych, zdroworozsądkowych argumentów.

„Był sobie kiedyś facet, który przez cały dzień nie robił nic innego, tylko wytrząsał z włosów owady. Lekarz powiedział mu, że we włosach nic nie ma. Facet stał przez osiem godzin pod lejącą się z prysznica gorącą wodą i cierpiał nieustanny ból, który zadawały mu owady. Potem wyszedł spod prysznica, wytarł się, a one wciąż były we włosach; właściwie oblazły go już całego. Po miesiącu miał je w płucach.”

Przez ciemne zwierciadło, Philip K. Dick, tł. Tomasz Jabłoński, REBIS, 2012, s. 106.

Przez ciemne zwierciadło otwiera opis urojenia Jerryego Fabin’a, które dość szybko przeistacza się w rozbudowany, kompletny system. Insekty zidentyfikowane przez niego jako mszyce przechodzą stadia rozwoju, w których przeistaczają się i wykazują różne zachowania – polegające w głównej mierze na znajdowaniu nowych ofiar. To nic, że mszyce nie gryzą ludzi – w świecie Jerry’ego właśnie to robią.

NARKOMANIA

Przez ciemne zwierciadło przedstawia obraz uzależnienia, wraz z typowymi dla niego objawami. Autor przygląda się nałogowcom, odzwierciedla stan ich umysłów. Raczej udręczonych, niż przepełnionych chwilową, zdradliwą euforią. Widać to nie tylko w zachowaniach czy myślach, lecz również w żywych dialogach. Postaci potrafią deliberować na różne dziwne tematy, czego najjaskrawszym przykładem może być sposób na przemycanie narkotyków przez granicę przez zbudowanego z haszyszu robota:

„ – Bierze się, rozumiesz, wielką bryłę haszu i rzeźbi się tak, żeby przypominała człowieka. Potem wydłubuje się w niej dziurę i wkłada motorek nakręcany kluczykiem, taki jak w zabawkach dla dzieci, i małą kasetę magnetofonową. Potem ustawiasz się z nią w kolejce do odprawy celnej i zanim bryła przejdzie przez kontrolę, nakręcasz motorek. Haszysz podchodzi do celnika, który pyta: „Ma pan coś do oclenia?” A bryła odpowiada: „Nie, nie mam”, idzie dalej i przekracza granicę.”

Przez ciemne zwierciadło, Philip K. Dick, tł. Tomasz Jabłoński, REBIS, 2012.

Powieść pomija moralizatorstwo. Każdy czytelnik wie, że bohaterowie będąc narkomanami czynią źle i szkodzą – przede wszystkim samym sobie. Widać konsekwencje ich zachowań, oraz – według Dick’a – świadomość, wybór bycia narkomanem:

„Zażywanie narkotyków nie jest chorobą, lecz decyzją, podobnie jak decyzją jest wyjście na jezdnię prosto pod nadjeżdżający samochód. Nazwijmy to może nie tyle chorobą, ile błędem w ocenie sytuacji.”

Przez ciemne zwierciadło, Philip K. Dick, tł. Tomasz Jabłoński, REBIS, 2012.

Takim „błędem w ocenie sytuacji” jest tutaj narkomania, która początkowo miała być rodzajem zabawy, a w dłuższej perspektywie – stylem życia, w którym zwykła, codzienna egzystencja ulega intensyfikacji. To przyspieszenie jest opłacone jednak skróceniem czasu trwania – właśnie – życia.

Biorąc to wszystko pod uwagę – przed wyciągnięciem ocen – należy wziąć również poprawkę na czas, w którym Przez ciemne zwierciadło zostało napisane. Słowa Dick’a są odzwierciedleniem nie współczesnego nam, obecnym czytelnikom, rozumienia narkomanii jako choroby, lecz poglądu na ten temat, który dominował w drugiej połowie lat sześćdziesiątych i początku lat siedemdziesiątych XX wieku w USA wśród hippisów.

REALIZM

Przez ciemne zwierciadło to powieść przede wszystkim realistyczna. Występujące w niej technologie – pomimo przynależności do SF – służą jedynie podkreśleniu rozdarcia jednostki. Dick sprawnie wykorzystuje sztafaż fantastycznonaukowy do zobrazowania drążącej umysły paranoi. Wszystko o czym pisze autor, to w głównej mierze skutek nałogu, który jest jak najbardziej prawdziwy – niezależnie od środowiska.

Samo otoczenie zresztą niewiele odbiega od Ameryki lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku (pomimo iż akcja powieści toczy się w latach dziewięćdziesiątych) Drobne zmiany wnikają jedynie z marginalnych elementów SF, bez których trudno byłoby przedstawić człowieka w tak tragicznej sytuacji.

Realizm dotyczy więc przede wszystkim psychiki postaci, ich zachowań; sam świat natomiast to rekwizyt, konieczny, by bohaterowie mogli właściwie odegrać swoje role.

POWIEŚĆ Z KLUCZEM

Przez ciemne zwierciadło to również powieść z kluczem, co oznacza, iż powinno się ją odczytywać przez życiorys autora. Sam Dick stwierdza zresztą w zamieszczonym posłowiu:

„Ja sam nie jestem postacią występującą w tej powieści. Jestem samą tą powieścią. W tych czasach było nią całe nasze społeczeństwo.”

Przez ciemne zwierciadło, Philip K. Dick, tł. Tomasz Jabłoński, REBIS, 2012.

Trudno nie uznać tych słów za prawdziwe, wiedząc – przykładowo z biografii napisanej przez Lawrence Sutin’a – jak wyglądało życie autora Ubika. Poza opisami uzależnienia, Sutin przedstawił również pewien dom, w którym różni ludzie pomieszkiwali razem z Dick’iem. Często osoby te pojawiały się i znikały. Niektórych z nich Dick nawet nie znał.

BOHATEROWIE

Postaci sportretowane przez Dick’a są pełnokrwiste, a ich motywacja – choć zwichrowana przez narkotyki – klarowna. Przedstawiając portrety nałogowców, autor unika oceniania – opisuje ich tak, jak ich, być może, widział. Oddając im głos, pozwala wyrazić im nie tylko swoje lęki, lecz również wprowadzić do ich świata trochę śmiechu. Choć w głównej mierze, jest to śmiech przez łzy.

Losy postaci nie tylko dają do myślenia, ale i również przynoszą współczucie, smutek. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że są one potraktowane czule – narkoman u Dick’a to wciąż człowiek. Jest to jednak człowiek na drodze do samozagłady.

PODSUMOWUJĄC

Przez ciemne zwierciadło to książka napisana w sposób lekki, pomimo ciężaru podjętego tematu. Philip K. Dick powołał do życia ludzi, osadził ich w świecie delikatnie naznaczonym sztafażem SF, i oddał im wolność wyboru. Jednak – jak w antycznej, greckiej tragedii – ta wolność jest pozorna. Szpony nałogu, wieczny głód i szukanie sposobu na jego zaspokojenie, to coś, co dla postaci jest bolesnym wglądem w swoją ciemną, przecież w żaden już sposób nie ukrytą, stronę. Jest dla nich spojrzeniem na siebie, a może nawet już nie na siebie – może to tylko cień człowieka, jego odbicie, widoczne przez ciemne zwierciadło.

OPINIA DOTYCZY WYDANIA:

Przez ciemne zwierciadło, Philip K. Dick, tł. Tomasz Jabłoński, REBIS, 2012. ISBN: 978-83-7510-920-7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *