
„Groza książk. [a] <<fakt, że coś jest groźne; także: cecha rzeczy lub zjawiska wywołująca strach, przerażenie, poczucie zagrożenia>>: Groza położenia, sytuacji, śmierci. Atmosfera grozy. Groza terroru. Groza wydarzeń. Scena pełna grozy. Uroda i groza świat przyrody. [b] <<silne uczucie lęku, trwogi, przerażenia wobec niebezpieczeństwa>>: Okrzyki grozy. Miejsce budzące grozę. Ktoś zdjęty grozą. Budzić, siać grozę. Groza ogarnia, przejmuje kogoś.”
Wielki Słownik Języka Polskiego PWN a-g, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 1134.
EMOCJE SĄ [PRAWIE] WSZYSTKIM
Czego oczekujemy, sięgając po prozę? Zapewne, ile Czytelniczek i Czytelników, tyle odpowiedzi, jednak, gdyby się tak nad tym głębiej zastanowić, zawsze chodzi o pewne doświadczenie; przeżycie czegoś. Czy da się osiągnąć coś takiego, operując jedynie surowym intelektem? Być może tak, jednak trudno mi wyobrazić sobie dobrą powieść, którą Autorka lub Autor wykastrowali by z uczuć. Nawet historie utrzymane w konwencji twardej fantastyki naukowej, muszą wzbudzać emocje [zobaczcie, jak straszy np. Ślepowidzenie Petera Wattsa!]. Proza pozbawiona emocji, zdaje się być miałka. Wyobraźcie sobie romanse, które nie wzruszają. Komedie, które nie śmieszą. Lub, z założenia straszne książki, które nie straszą. Zresztą, zwróćcie uwagę, jak wielkie znaczenie ma komponent emocjonalny w cytowanej powyżej definicji grozy z Wielkiego Słownika Języka Polskiego PWN. Emocje, nawet jeśli nie są wszystkim, to odgrywają kluczową rolę w powieściach.
Na potrzeby tej książki przyjmuję następująca definicję rejestru artystycznego: jest to zespół środków mających na celu wywołanie określonego efektu emocjonalnego.
Rejestr grozy. Przewodnik po technikach narracyjnych, Paweł Wielopolski, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2025, s. 19-20.
Podobne założenie możemy znaleźć w koncepcji rejestrów artystycznych, stworzonych przez Pawła Wielopolskiego i dokładnie opisanych w Rejestrze grozy. Autor, posiłkując się mnóstwem przykładów ze świata literatury [a także, w mniejszym stopniu, kinematografii oraz gier], wyjaśnia czemu doświadczamy grozy. Z drugiej strony, pokazuje też, w jaki sposób ów nastrój grozy wzbudzić [u swoich odbiorców].
Ale Wielopolski nie poprzestaje tylko na tym: opowiadając o grozie, odnosi się również do wielu teorii z różnych dziedzin. Obok – oczywiście – literaturoznawstwa, znalazło się i miejsce dla psychologii, socjologii czy filozofii. Dla przykładu, wymienię kilku Twórców, których koncepcje możecie spotkać w Rejestrze grozy: Antoni Kępiński, Michael Foucault, Jean Baudrillard, Erving Goffman, Umberto Eco, Sigmund Freud, Carl Gustav Jung i wielu innych.
SKRZYNKA Z NARZĘDZIAMI
Lubię myśleć o Rejestrze grozy jako o pewnym zestawie narzędzi, które mogą zostać wykorzystane, w zależności od potrzeb, do konstrukcji lub dekonstrukcji. Co mam na myśli? Za pomocą opracowanej przez Wielopolskiego koncepcji rejestrów artystycznych, w sposób świadomy, będzie można wprowadzić do swojej historii szeroko rozumiany nastrój grozy i/lub, dzięki tej samej koncepcji, możliwe będzie rozebrane danej opowieści na czynniki pierwsze.
Stworzone przez Autora narzędzia są przebogate i – przynajmniej tak mi się wydaję – wyczerpują temat. Dzięki nim dowiemy się m.in. w jaki sposób „udręczyć” umysł protagonisty poprzez wystawianie go na najróżniejsze próby [np. burząc fundamenty jego rzeczywistości]. Zrozumiemy, jak wielkie znaczenie ma wybór odpowiedniego miejsca akcji. Przyjrzymy się różnym typom potworów [wampir, zombie, etc.], czy sposobom, w jaki mogą one funkcjonować. Jest też i sporo o relacji łączącej łowcę i ofiarę, wtargnięciu w świat przedstawiony zła, czy np. elementu nadnaturalnego. A to i tak nie wszystko.
Wielopolski w sposób klarowny wyjaśnia, dlaczego coś działa. I jak to wprowadzić. Jego narzędzia są wysoce efektywne. Myślę, że Rejestr grozy to idealna pozycja dla osób zajmujących się pisarstwem, interpretacją, czy recenzowaniem utworów grozy.
PRZYKŁADY
Oczywiście, tego typu publikacja nie może funkcjonować w próżni. Dlatego też, Autor w celu zobrazowania swojej koncepcji przywołuje mnóstwo przykładów. Przede wszystkim ze świata literatury, ale są też i filmy [np. Wyspa Tajemnic, Numer 23, czy Tenacious D: Kostka przeznaczenia] oraz gry [Silent Hill 2]
I teraz możecie się zastanawiać – czy to oznacza, że Rejestr grozy pełen jest spoilerów? Jest ich kilka, jednak – co zrozumiałe – musiały one się pojawić, by móc zobrazować niektóre z literackich zabiegów. Jedyny mogący zepsuć zabawę spoiler, odnoszący się do zakończeń wspomnianego przed chwilą Silent Hilla 2, jest przez Wielopolskiego odpowiednio wcześniej zasygnalizowany. Myślę więc, że nie ma powodu do obaw 😉
PODSUMOWUJĄC
Rejestr grozy to wyczerpujący temat przewodnik po technikach narracyjnych, które możemy spotkać w literaturze grozy [lub w książkach, gdzie groza pojawia się choćby na chwilę], a także w filmach i grach. Zaoferowany przez Pawła Wielopolskiego zestaw narzędzi będzie pomocny dla osób zajmujących się pisarstwem, literaturoznawstwem, czy recenzowaniem, oraz dla wszystkich tych, którzy chcą rozkładać grozę na czynniki pierwsze. Wszystko to zostało zobrazowane poprzez mnóstwo przykładów, które ułatwiają zrozumienie, dlaczego coś wzbudza w nas grozę.
PS. Jeśli chodzi o minusy Rejestru grozy, mam właściwie tylko jeden – miękka oprawa. Do książki Wielopolskiego będę często zaglądał, więc wolałbym mieć ją w twardej oprawie.
RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA
Rejestr grozy. Przewodnik po technikach narracyjnych, Paweł Wielopolski, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2025, ISBN: 978-83-01-24544-3.
Egzemplarz książki otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.