Wylinka – Wit Szostak – recenzja

Klara budzi się w domku letniskowym, w którym nikogo nie ma. Rodzice, z którymi przecież tu przed chwilą była, gdzieś zniknęli. Ale jak to – wyjechali bez niej? Kiedy wrócą? Przecież nie zostawia się dzieci samych.

Chodząc po pustym domu, Klara natrafia na chłopca, którego nigdy wcześniej nie spotkała. Jak się okazuję – jej rówieśnika, dziesięcioletniego Janka, który twierdzi, że to miejsce to nie dom, a sanatorium. Które z nich ma rację?

POMIĘDZY

Wylinka jest pierwszą powieścią Wita Szostaka dla dzieci. Prozą, która swoich młodszych odbiorców traktuje poważnie. Książką, poruszającą tematy trudne; nie sprowadzającą wszystkiego do żartu, czy mnóstwa akcji. Zabieg ten sprawia, że po Wylinkę sięgać mogą również dorośli.

DLA DZIECI?

Historia Klary i Janka bardzo długo się rozkręca. Moje wrażenia z pierwszych około stu dwudziestu stron książki dobrze oddaje cytowany poniżej fragment:

„Dlaczego zatem tak się teraz cieszy? Może dlatego, że nic się nie dzieje od kilku dni i już się nudzi, mimo towarzystwa Janka? Ale jak to: nic się nie dzieje? Przecież wszystko jest inaczej niż zwykle, na każdym kroku jakaś zagadka. Więc skąd ta nuda?”

Wylinka, Wit Szostak, il. Aleksandra Krzanowska, Powergraph, 2025, s. 125-126.

Mniej więcej w połowie książki [całość ma 251 stron], wciąż oczekiwałem na zapowiadaną przygodę. I – po kolejnych kilku stronach, w końcu ją otrzymałem. Choć może słowo „przygoda” jest tu zbyt wielkim określeniem? Jeśli bowiem myślicie o wyprawie rodem z Hobbita, to nic z tych rzeczy. Powieść kładzie nacisk na coś innego: w miejscu niebezpiecznych, awanturniczych przygód, pojawia się zagrożenie o zupełnie innym charakterze…

Zastanawiam się, jak Wylinkę ocenią docelowi odbiorcy: dzieci. Czy tak niespieszny wstęp przypadnie im do gustu? A może odłożą książkę, znudzeni zbyt długim wprowadzeniem?

CORAZ LEPIEJ

Im dalej w książkę, tym lepiej. Coś zaczyna się dziać, postaci opuszczają statyczną scenografię i odwiedzają świat, który póki co mogliśmy poznać jedynie z ich opowieści. Początkowo byłem zaintrygowany, następnie znudzony, i w końcu – powiedzmy, że w okolicach sto trzydziestej strony – znów zaintrygowany: chciałem poznać rozwiązanie zagadki, odkryć tajemnicę, skonfrontować swoje wyobrażenia dotyczące postaci z tym, co przygotował dla mnie Autor.

Na szczęście, po dość długi wstępie otrzymałem satysfakcjonującą dalszą część historii. Przywodzi mi to na myśl Umberto Eco piszącego o początku Imienia róży:

„Co to oznacza: myśleć o czytelniku zdolnym pokonać pokutnicze rafy pierwszych stu stron? Oznacza, dokładnie biorąc, pisanie stu stronic z zamiarem skonstruowania sobie czytelnika odpowiedniego do lektury stron następnych.”

Imię róży, Umberto Eco, tł. Adam Szymanowski, Noir Sur Blanc, 2018, s. 722.
PAMIĘCI, PRZEMÓW

Opowieść o Klarze i Janku to – przynajmniej dla mnie – studium ludzkiej pamięci. Dom/sanatorium jest miejscem pełnym wspomnień. Pomieszczenia, meble i rzeczy mają tu swoje historie. Spojrzenie w dowolnym kierunku może przywołać przeszłość. Ożywić pamięć.

Pod tym względem, Wylinka jest naprawdę wartościową książką, stawiającą ważne pytania i zmuszającą do refleksji. Jako publikacja skierowana do dzieci, może stanowić wstęp do dalszej dyskusji na tematy takie jak choćby pamięć, czy przemijanie.

NAWIĄZANIA

W opisie od Wydawcy możemy przeczytać, iż w Wylince Rodzice rozpoznają zaszyte w tekście nawiązania do najwspanialszych dzieł kultury.

Samo wyszukiwanie wspomnianych nawiązań może satysfakcjonować i stanowić pewną formę zabawy [niczym natrafienie na easter egga w grze komputerowej]. Czy jednak taka wskazówka od Wydawcy nie będzie zachęcać do nadinterpretacji? Do doszukiwania się odnośnika tam, gdzie go nie ma?

[Choć mam w głowie kilka tropów, poszukiwania pozostawiam Wam – bawcie się dobrze;)]

STYL

Czytanie Szostaka to zawsze obcowanie z literaturą na najwyższym poziomie. Piękna stylistycznie Wylinka, nie jest jednak aż tak finezyjna pod względem zabawy słowem, konwencją i/lub gatunkiem, jak np. Cudze słowa czy Szczelinami.

I z jednej strony, jest to oczywiste: w końcu mówimy o książce przeznaczonej dla młodszych Czytelniczek i Czytelników. Z drugiej zaś strony: jako dorosły, który z twórczością Szostaka miał już styczność, chciałbym czegoś więcej, niż „tylko” piękny styl.

ILUSTRACJE

Za warstwę wizualną Wylinki odpowiada Aleksandra Krzanowska. Co to dużo pisać – rysunki Autorki są przepiękne [zobaczcie zamieszczone poniżej przykłady]. Co równie istotne – idealnie korespondują one z treścią książki. Również pod względem stonowania kolorów.

PODSUMOWUJĄC

Wylinka to wartościowa, napisana przepięknym językiem i cudownie zilustrowana publikacja, która ma pewne mankamenty. Długi, niespieszny wstęp, może zniechęcać do dalszej lektury. Jednak im dalej, tym lepiej. W nagrodę za wytrwałość, zarówno dzieci, jak i dorośli, otrzymają refleksyjną opowieść o pamięci, co do której jednego jestem pewien – będę ją ciepło wspominać.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Wylinka, Wit Szostak, il. Aleksandra Krzanowska, Powergraph, 2025, ISBN: 978-83-67845-72-4.

Egzemplarz książki otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do treści