
Harlan Ellison. Wśród miłośników fantastyki – człowiek-legenda. Autor – jak podaje blurb – ponad 1700 opowiadań, nowel, scenariuszy filmowych, komiksów, sztuk teatralnych, esejów i tekstów krytycznych. Jak z tak ogromnego dorobku wyłowić to, co najlepsze?
***
Opowiadania najlepsze to moje trzecie spotkanie z Ellisonem. Po raz pierwszy, natknąłem się na niego całkiem przypadkiem, podczas lektury Arcydzieł. Najlepszych opowiadań science fiction stulecia pod redakcją Orsona Scotta Carda. W Arcydziełach znalazł się utwór Kajaj się, Arlekinie! – powiedział Tiktak [w przekładzie Maciejki Mazan]. Tekst ten był… inny. Wyjątkowy. Pomysłowy. Trafny. Postrzelony. I w przeciwieństwie do większości tekstów z Arcydzieł, ten całkiem dobrze utrwalił się w mojej pamięci.
Po raz drugi, Ellisona spotkałem podczas lektury prawdopodobnie najbardziej znanej antologii w historii fantastyki: Niebezpiecznych wizji. Jako redaktor zaskoczył mnie nie tylko świetnym wyczuciem przy wyborze tekstów wchodzących w skład owych wizji, ale także swoimi adnotacjami [przepraszam, nie pamiętam, czy były to słowa wstępu, czy posłowia] dołączonymi do każdego z tekstów innych Autorek i Autorów: przenikliwość i ostry jak brzytwa styl Ellisona wyróżniają się [nawet dziś] na tle innych tego typu wprowadzeń czy opracowań.
Pomimo tych dwóch pozycji w moim czytelniczym dorobku, sama twórczość Ellisona wciąż pozostawała dla mnie zagadką. W myślach określałem go mianem pisarza science-fiction. Cóż, Opowiadania najlepsze [zdaniem J. Michaela Straczynskiego – niegdyś przyjaciela i współpracownika, a obecnie powiernika literackiej spuścizny zmarłego w 2018 roku Ellisona] – zrewidowały moje wyobrażenia. Obecnie postrzegam Ellisona jako Autora, który chętnie sięgał po różne konwencje. Albo właściwiej: jako pisarza, który czerpał z różnych konwencji, mieszając składniki wedle własnego upodobania. Dodając przy tym sporo przypraw, których w takich daniach bym się nie spodziewał. Najwłaściwszym stwierdzeniem będzie chyba prawdopodobnie to: jak dla mnie, Ellison to ktoś, kto wprowadził do literatury nową jakość.
CZŁOWIEK WIELU TALENTÓW
Wśród 19 Opowiadań najlepszych [które z całej twórczości Ellisona wyselekcjonował dla nas Straczynski] panuje spory miszmasz tematów, konwencji, czy choćby samego tonu, w jakim utrzymane są poszczególne teksty. Zapewne w celu zmniejszenia czytelniczej dezorientacji, redaktor recenzowanej książki, pokusił się nie tylko o opatrzenie niniejszego zbioru swoją przedmową [którą warto przeczytać], ale także podzielił całość na pięć rozdziałów o następujących tytułach: Gniewni bogowie, Zagubione dusze, Upływ czasu, Jaśniejsza strona oraz Ostatnie słowo. I choć uważam, że podział ten ma sens, to i tak nadal sądzę, że jest on jedynie namiastką klasyfikacji. Twórczość Ellisona bywa nieuchwytna, gdy chce się spojrzeć na nią jako całość [w tym przypadku: jako całość składającą się z dziewiętnastoelementowego zbioru]. Ale po kolei.
SCIENCE-FICTION
„Czystego” science-fiction w Opowiadaniach najlepszych jest niewiele. Uważam, że utworami utrzymanymi od początku do końca w takiej konwencji są jedynie Nie mam ust, a muszę krzyczeć oraz Kajaj się, Arlekinie – rzekł Tiktaktor. W obydwu tekstach spoglądamy na człowieka zamkniętego i ściśle nadzorowanego przez wszechobecną władzę, wobec której wszelki opór zdaje się być daremny. Największą różnicą tych opowiadań jest przede wszystkim panujący w nich nastrój: szalony i w dziwnie radosny [do czasu] w Kajaj się, Arlekinie – rzekł Tiktaktor, aż po do bólu pesymistyczny w Nie mam ust, a muszę krzyczeć.
Elementy science-fiction od czasu do czasu przewijają się w pozostałych [oczywiście, nie we wszystkich] opowiadaniach Ellisona, jednak należy je traktować jako aksjomat. Autor wykorzystuje pewne motywy czy np. technologie, by podkreślić dany problem. Jego uwaga skupia się właśnie na nim, a nie na naukowym wyjaśnieniu, jak coś działa. Przykładowo, w Jak wygląda nocne życie na Cissaldzie? pojawia się motyw podróży w czasie i przestrzeni [a dokładniej: pomiędzy różnymi wszechświatami]. W tym tekście istotne dla Ellisona są jednak konsekwencje takiego stanu rzeczy, a nie to, czy tego typu technologia jest w ogóle możliwa.
HORROR
W Opowiadaniach najlepszych natrafimy też na, między innymi, opowieści grozy. Koronnym przykładem tekstu utrzymanego w tej konwencji jest Skowyt bitych psów – mój ulubiony utwór z niniejszego zbioru.
Skowyt bitych psów rozpoczyna się jako opowieść realistyczna, z mocnym naciskiem na aspekt psychologiczny [i gorzki komentarz społeczny], by następnie doprawić wszystko elementem nadnaturalnym.
PROZA [ŻYCIA]
Genialnym tekstem jest jak dla mnie również ostatni z zamieszczonych w książce utworów – Wszystkie kłamstwa, które są moim życiem. Opowiadanie to nie zawiera w sobie ani szczypty fantastyki czy horroru: to gęsta proza… życia. Ellison skupia się w nim na przedstawieniu relacji dwójki pisarzy. Poznajemy ją poprzez retrospekcje; w trakcie odczytywania testamentu jednego z nich. Czytając ten tekst obecnie – gdy za literacką spuściznę zmarłego w 2018 roku Ellisona odpowiada Straczynski – trudno nie traktować go jako osobistego komentarza nie tyle Ellisona, co Straczynskiego właśnie.
PRZYPRAWY
Ellison doprawia swoje teksty najróżniejszymi elementami. Sięga przy tym po to, czego akurat potrzebuje. Raz będą to wątki religijne czy mitologiczne, kiedy indziej istoty znane z fantasy [np. jednorożec z Na równi pochyłej]. Autorowi nieobcy jest także realizm magiczny.
ZMIENNY TON
Podczas lektury Opowiadań najlepszych w oczy rzuca się także różnoraki nastrój poszczególnych historii. Od ciężkich, mrocznych i pesymistycznych opowieści pokroju Nie mam ust, a muszę krzyczeć, czy Skowytu dzikich psów, poprzez lekkie i zabawne [jak np. Dżin, bez popitki], aż po niezbyt lekkie, ale wciąż zabawne [na swój sposób] – Szukam Kadaka i Jak wygląda nocne życie na Cissaldzie? Poza tym, trafiają się także teksty, w których dominuje powaga i nostalgia: wspomniane wcześniej Wszystkie kłamstwa, które są moim życiem oraz Jeffty ma pięć lat.
KOMENTARZ SPOŁECZNY
Wspólną cechą wszystkich utworów zebranych w Opowiadaniach najlepszych jest komentarz społeczny. Na pierwszy plan wysuwają się kwestie rasizmu, gloryfikacji przemocy, społecznej znieczulicy, systemowego ucisku, czy empatii [i, oczywiście, jej braku].
„Pozornie czasy się zmieniają, lecz krajobrazy myślowe pozostają skażone.”
~ Mefisto w Onyksie [w:] Opowiadania najlepsze, Harlan Ellison, tł. Zbigniew A. Królicki, Dom Wydawniczy REBIS, 2026, s. 206.
Podczas lektury niektórych z opowiadań, miałem wrażenie obcowania z fantastyką socjologiczną. Ale znów, to tylko próba zaszufladkowania twórczości Autora, którego nijak nie da się zamknąć w ramach konkretnych konwencji literackich.
MINUSY?
Na sam koniec, muszę wspomnieć o dwóch minusach Opowiadań najlepszych. Pierwszy z nich jest wysoce subiektywny: ze wszystkich tekstów, nie przemówił do mnie wyłącznie jeden utwór, a mianowicie Bestia, która wykrzyczała miłość w sercu świata. Opowiadanie to, jak dla mnie, jest zbyt przekombinowane.
Drugim problemem, jaki mam z Opowiadaniami najlepszymi jest brak przypisów. Sama Przedmowa Straczynskiego, choć dobra, wydaje mi się niewystarczająca. Mam wrażenie, że podczas lektury umknęło mi całkiem sporo nawiązań Ellisona do rzeczywistości, a konkretniej – do rzeczywistych osób.
PODSUMOWUJAC
Nie bez powodu Harlan Ellison uznawany jest za giganta szeroko rozumianej literatury fantastycznej. Świetnie napisane Opowiadania najlepsze, pełne przenikliwości i ciętego języka, stanowią nie tylko literacką ucztę, ale są także mocnym [i wciąż potrzebnym] komentarzem otaczającej nas rzeczywistości.
Chcę więcej Ellisona – mam nadzieję, że Wydawca zdecyduje się na kolejne publikacje oznaczone znakiem jakości: Harlan Ellison.
RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA
Opowiadania najlepsze, Harlan Ellison, tł. Zbigniew A. Królicki, Dom Wydawniczy REBIS, 2026, ISBN: 978-83-8338-434-4.
Egzemplarz książki otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.