Halo, Ziemia! Jesteście tam? – Brian Aldiss – recenzja

Halo, Ziemia! Jesteście tam? to zbiór 27 opowiadań Briana Aldissa wyselekcjonowanych przez córkę Pisarza, Wendy Aldiss. I jak to ze zbiorami, które stanowią wyimek z całego dorobku autorów bywa, jest różnorodnie. Zarówno pod względem tematycznym, jak i jakościowym.

Ale po kolei.

NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH

Zawsze po lekturze tego typu książki, zadaję sobie pytanie – które z właśnie przeczytanych opowiadań, zostanie ze mną na dłużej? W przypadku Halo, Ziemia! Jesteście tam? jestem w stanie wskazać pięć tekstów, które uważam za najlepsze.

Ogromnie pozytywne wrażenie wywarło na mnie Nigdy nie puszczaj mojej ręki!. Historia ta skupia się na dwójce bohaterów: matce i synu oraz ich trudnej miłości/nienawiści. Pomyślicie – opowieść jakich wiele, jednak w wersji Aldissa pojawia się pewien oryginalny zwrot akcji. Sam tekst zaskakuje pomysłowością, wykonaniem i podejściem do ogranego tematu. I… pozwólcie, że mój komentarz urwę w tym miejscu, by nie psuć Wam frajdy z lektury.

Równie fenomenalnie prezentują się Upośledzeni, którzy dają do myślenia… Oto bowiem bohater zostaje oprowadzany po muzeum chorób, z którymi cywilizacja przyszłości sobie poradziła. Trzymane są one jako ciekawostka. Ale jest jeszcze coś, co warto „zachować” dla innych… W Upośledzonych od początku czuć, że w tym świecie coś jest nie w porządku. Pod, z pozoru idylliczną codziennością, czai się egzystencjalna groza…

Superzabawki trwają przez całe lato pytają o tożsamość i człowieczeństwo w świecie, w którym bycie rodzicem to rola, w którą można ot tak wejść, i z której można – ot tak – wyjść. Chyba jedyny z tekstów Aldissa, który ma potencjał do wyciskania łez.

Z kolei Imponderabilia sp. z o.o. skupiają się na… solniczce i pieprzniczce. I obsesji z nimi związanej. Szalona w swym zamyśle historia, o słodko-gorzkim smaku.

Moje top pięć zamyka opowiadanie otwierające zbiór – Przenigdy. Złowieszczy utwór, w którym rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje, że jest. Przekleństwo nieśmiertelności wzbogacone o śmiechy z offu…

Powyższe opowiadania oceniam [bez najmniejszego wahania] na zasłużone 10/10.

MIEJSCE SZÓSTE

Teraz, pokrótce o tekstach, które postawiłbym – ex aequo – na miejscu szóstym.

Przestrzeń, w której można odetchnąć pełną piersią zabiera nas w niezwykłe miejsce, w którym obserwujemy niedobitki ludzkości. Nad bohaterami unoszą się, mogące porwać ich w każdej chwili Latacze, i tajemnica. I to właśnie ona – ciekawość, czym jest owe miejsce – nie pozwala oderwać się od tekstu do samego końca.

Interesująco wypada także – głównie ze względu na aspekt socjologiczny – Nawet nie zapytałeś, jak mam na imię. Rzeczywistość, w którą przenosi nas Autor to odizolowane od reszty świata, rządzące się specyficznymi regułami miejsce. Dość powiedzieć, że dla obcych [i zdrajców] wyrok jest jeden: śmierć. A po niej pochówek w ekskrementach… Roztoczona przez Aldissa wizja aż prosi się, by zasiedlić ją kolejnymi historiami.

O jeden Tupolew za daleko stawia na ciekawą koncepcję. ZSRR przedstawione jest w nim jako rzeczywistość alternatywna, do której trafia główny bohater wskutek pewnej anomalii. Obskurna i miejscami obrzydliwa opowieść, w której świat jest do przesady brudny…

Cicho jak o wieczornym wschodzie słońca to melancholijna i zachęcająca do refleksji opowieść rozgrywająca się na dziwnej planecie.

„A wtedy oprócz słów Isaaca Newtona przypłynęły do niej także słowa Wittgensteina: „Czujemy, że nawet gdy znajdziemy odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania naukowe, problem życia pozostanie zupełnie nietknięty”. Być może wszechświat został rzeczywiście stworzony dla inteligencji, ale dla jakiej?”

Halo, Ziemia! Jesteście tam?, Brian Aldiss, tł. Andrzej Jankowski, Dom Wydawniczy REBIS, 2026, s. 121.

Na uznanie zasługuje także Konfluencja będąca słownikiem. Pomysłowym i zabawnym słownikiem.

UTWORY POZOSTAŁE…

Dziesięć na dwadzieścia siedem. Tyle z opowiadań uważam za bardzo dobre oraz – co najmniej – dobre. Pozostałe teksty wypadają na ich tle… tak sobie. Takich choćby Wyrok, choć pomysłowy i humorystyczny [jak wspomniana przed chwilą Konfluencja], blednie na tle fantastycznych poprzedników [w sensie, opowiadań, które wymieniłem powyżej]. Podobnie rzecz wygląda z Nowym (rządowym) Świętym Mikołajem, który zamiast rozdawać prezenty, zabiera je.. i starsze osoby, które nie mają Biblii – dziwaczny, ciekawy i zabawny pomysł.

Muszę przyznać, że część z tekstów po prostu wyparowała z mojej głowy tuż po przeczytaniu. Gdyby nie notatki, zapewne nie wiedziałbym, o czym są Jeśli chodzi o nasz tragiczny dalszy los, Coś z tureckiego, czy Romans na równiku.

… I DWA NAJSŁABSZE

W Halo, Ziemia! Jesteście tam? są również i dwa teksty, które na tle reszty wyróżniają się negatywnie. Pierwszym z nich jest Na arenie, który rozczarowuje tym bardziej, iż jest opowiadaniem naprawdę dobrym. Świetnie napisanym i z pomysłem. Ale… urywa się on w miejscu, w którym urwać się nie powinno. Trochę tak, jakbyście właśnie rozpakowywali smakowicie się zapowiadający cukierek, który – już to widzicie – zapewne jest apetyczny – ale, ktoś właśnie Wam go sprzątnął sprzed nosa i sam zjadł, a potem nie raczył nawet powiedzieć, czy mu smakowało…

Na koniec pozostawiłem sobie – i Wam – Ostatnie zamówienie, opowiadanie, które mnie po prostu irytowało. Rzecz zaczyna się jak zgrany żart – siedzą w barze trzy osoby. Facet, drugi facet i baba. I piją. A właśnie trwa ewakuacja Ziemi. Ale zamiast wyjść z tego baru i ocalić życie [do czego zresztą przez jakiś czas namawia jeden z mężczyzn], postanawiają wychylić jeszcze jeden kieliszek. I poprawić go kuflem złocistego trunku. I tak dalej. Przez cały czas myślałem: no w końcu idźcie! Ale – uwaga spoiler – postanawiają pić. I tyle. Bez sensu i bez morału. A chcąc to ocenić w kategorii żartu typu „siedzą w barze trzy osoby” – bez humoru.

PODSUMOWUJĄC

Halo, Ziemia! Jesteście tam? to zbiór opowiadań, który wart jest poznania przynajmniej dla pięciu wybitnych, wspomnianych na początku niniejszej recenzji tekstów. Poza nimi, natrafimy na jeszcze co najmniej pięć naprawdę solidnych historii. Niestety, nie jestem w stanie tego samego powiedzieć o pozostałych utworach, które tak szybko jak przeczytałem, tak szybko wyleciały mi z głowy [poza dwoma opowiadaniami, które mnie rozczarowały]. Wydany na setną rocznicę urodzin Briana Aldissa zbiór jest, summa summarum, nierówny. Choć – moim zdaniem – godny polecenia.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Halo, Ziemia! Jesteście tam?, Brian Aldiss, tł. Andrzej Jankowski, Dom Wydawniczy REBIS, 2026, ISBN: 978-83-8338-499-3.

Egzemplarz książki otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *