Droga na Księżyc. Apollo 11 i marzenia o lotach kosmicznych – Jonathan Fetter-Vorm – recenzja

„Księżyc składa się w równych częściach z minerałów i mitów. Może być wróżbą dla astrologów i muzą dla poetów, obiektem kultu, przedmiotem westchnień i urządzeniem do mierzenia czasu. Bladym światłem w zimną noc. Twardym gruntem pod naszymi stopami.”

Droga na Księżyc. Apollo 11 i marzenia o lotach kosmicznych, Jonathan Fetter-Vorm, tł. Bogumił Bieniok, Ewa L. Łokas, Copernicus Center Press, 2025, s. 31.
SŁOWEM WSTĘPU

21 lipca 1969 roku o godzinie 2:56 czasu uniwersalnego Neil Armstrong stanął na Srebrnym Globie. Gdy postawił pierwszy krok, wypowiedział słynne słowa: To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości. Stał się tym samym nie tylko pionierem, ale i swego rodzaju symbolem – pierwszym człowiekiem na Księżycu.

Tuż po Armstrongu, lądownik Orzeł opuścił Buzz Aldrin – drugi człowiek na Księżycu. Gdy ta dwójka zapisywała się na kartach historii, gdzieś nad ich głowami orbitował trzeci członek misji Apollo 11 – Michael Collins.

***

Historię piszą zwycięzcy. Albo Ci, którzy pojawili się w blasku jupiterów. Dwie trzecie Amerykan zapytanych przez Instytut Gallupa w 2019 o to, czy wiedzą, kto był [i, oczywiście, nadal jest;)] pierwszym człowiekiem na Księżycu, potrafiło bezbłędnie wskazać Neila Armstronga. 66% poprawnych odpowiedzi to dużo, prawda? Bo przecież nie każdy musi interesować się historią misji kosmicznych – wskazuje na to choćby 21% odpowiedzi brzmiących „nie mam zdania”. I teraz rzecz najciekawsza: 5% ankietowanych stwierdziło, że pierwszym człowiekiem na Księżycu był – uwaga – John Glenn [sic!]. Buzz Aldrin w badaniu zajął trzecie miejsce [z wynikiem 4%]. Tyle samo procent uzyskała odpowiedź „ktoś inny”. Pozostały 1% należał do… Alana Sheparda.

Wyniki tego badania są – przynajmniej jak dla mnie – dające do myślenia. Michael Collins, jako „ten trzeci”, w ogóle nie przyszedł na myśl respondentom. Skoro ludzie zapomnieli o „mniej medialnym” członku załogi, to co z całym zapleczem misji Apollo 11? Albo szerzej – z pozostałymi pracownikami zatrudnionymi w NASA, oraz z firmami, które z NASĄ nad misją Apollo współpracowały? A gdybyśmy chcieli sięgnąć jeszcze dalej? W końcu, lądowanie na Księżycu, to efekt wysiłku niezliczonej rzeszy naukowców i wynalazców: również tych, których od pierwszego kroku Armstronga dzielą wieki…

W tym miejscu, z pomocą przychodzi komiks Jonathana Fetter-Vorma. Dzieło to uświadamia nam, jak ogromnym przedsięwzięciem było dotarcie na Srebrny Glob. I jak trudna była droga na Księżyc.

Ale po kolei.

DROGA NA KSIĘŻYC

Droga na Księżyc rozpoczyna się od lądowania Armstronga i Aldrina na Srebrnym Globie. Czytając komiks, śledzimy dalsze cele misji realizowane przez dwóch astronautów na powierzchni Księżyca, a także – w pewnym momencie, cofamy się do etapu poprzedzającego start misji Apollo 11, by ostatecznie powrócić do jej zakończenia.

Jakby tego było mało, pomiędzy „główną” historią dotyczącą misji Apollo 11 natrafiamy na rozdziały, które przedstawiają nam szerszy kontekst. Fetter-Vorm prezentuje w nich m.in.: znaczenie Księżyca dla różnych kultur, przedstawia sylwetki naukowców i wynalazców, opowiada o Operacji Paperclip, odsłania kulisy powstania i funkcjonowania NASA, opisuje wyścig kosmiczny pomiędzy ZSRR a USA, czy skupia się na społecznych kosztach programu Apollo.

Tak ogromna liczba informacji oraz specyficzna, niemalże filmowa, struktura narracji są ogromnym plusem Drogi na Księżyc. Autor doskonale dawkuje serwowaną wiedzę. Potrafi przyciągnąć uwagę i – czasami – nawet trzymać w napięciu. Jednocześnie, ujawnia sporo nieoczywistych faktów, które można traktować w kategoriach ciekawostek. By nie być gołosłownym, uraczę Was kilkoma z nich:

  • czy wiecie, że zanim Armstrong odcisnął swój ślad na Księżycu, zdążył na niego wyrzucić… worek ze śmieciami?
  • albo, czy wiecie, że słowo computer oznaczało pierwotnie [tzn. jeszcze na początku XX wieku] nazwę stanowiska? Było ono zarezerwowane dla uzdolnionych matematycznie osób, którym nie straszne były wymagające i żmudne obliczenia.
  • a może znacie twórczość Juliusza Verne’a? W swoich książkach przewidział on to, co później – podczas misji Apollo 11 – stało się faktem, czyli m.in.: miejsce startu [Florydę], liczebność załogi [3 osoby], miejsce lądowania po powrocie na Ziemię [spadek do Oceanu Atlantyckiego]. Jakby tego było mało, Verne opisał również efekt nieważkości, będący domeną przestrzeni kosmicznej.
  • albo, czy słyszeliście o tym, że Tycho Brahe, swego czasu mistrz pomiarów ruchów ciał niebieskich, posiadał mosiężny nos?
  • i jeszcze jedno – wcześniej zastanawiałem się nad pewną kwestia. Zasługą ilu osób jest dostarczenie człowieka na Księżyc? Jak wskazuje Autor, by zrealizować to marzenie musiało ze sobą współpracować – uwaga – 400 000 ludzi!

Takich faktów-ciekawostek jest w Drodze na Księżyc po prostu mnóstwo.

Co jednak najważniejsze, dzieło Fettera-Vorma zachowuje obiektywizm. Nie stanowi laurki dla misji Apollo 11. Autor pokazuje, m.in. blaski i cienie NASA. Nie zbywa przy tym milczeniem tematów drażliwych: kwestii dyskryminacji ze względu na płeć i kolor skóry, która miała wówczas miejsce wśród pracowników tejże organizacji. Dobrym przykładem bezstronności jest również omówienie zaangażowania przez rząd USA naukowców, którzy pracowali wcześniej dla nazistów.

STYL

Przejdźmy do kwestii wizualnych. Komiks charakteryzuje precyzyjna i wyraźna kreska, dzięki której możliwe jest dostrzeżenie licznych detali. Działa to świetnie, gdy Autor skupia się np. na aspektach technicznych opisywanych rzeczy – poniżej możecie zobaczyć m.in. bogaty w szczegóły skafander kosmiczny wykorzystywany podczas misji Apollo 11 oraz lądownik Orzeł.

Dobrym rozwiązaniem jest również zastosowana kolorystyka. „Główna” opowieść jest utrzymana w stonowanych, ale zróżnicowanych barwach, natomiast pozostałe rozdziały – te, które nie dotyczą bezpośrednio misji Apollo 11 są monochromatyczne.

DLA KOGO?

Na sam koniec, warto jeszcze zadać sobie pytanie – dla kogo Droga na Księżyc będzie pozycją idealną? Do głowy przychodzą mi przede wszystkim dwie grup czytelnicze. Pierwsza z nich – najbardziej oczywista – to osoby, które zainteresowane są tematem Apollo 11 i wszystkim tym, co może przyjść na myśl, gdy w głowie łączy się trzy słowa: „Księżyc”, „nauka” i „człowiek”.

Uważam, że komiks ten mógłby również sprawdzić się, jako pomoc dydaktyczna. Wierne odwzorowanie faktów plus spora ich liczba, plus – ciekawa ich prezentacja to połączenie, które aż się prosi o wykorzystanie podczas szkolnych zajęć.

A poza tym, Droga na Księżyc to po prostu świetny komiks, więc dodam tutaj jeszcze trzecią grupę – miłośniczek i miłośników powieści graficznych.

PODSUMOWUJĄC

Droga na Księżyc to fascynujący komiks popularnonaukowy, któremu niczego nie brakuje: łączy wciągającą opowieść ze świetną kreską. Zawiera przy tym mnóstwo faktów i ciekawostek, uzupełnionych o szczegółowe kadry. Dodatkowo, dzieło Jonathana Fettera-Vorma zaopatrzone zostało we wstęp napisany przez Michaela Collinsa – trudno o lepszą gwarancję autentyczności.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Droga na Księżyc. Apollo 11 i marzenia o lotach kosmicznych, Jonathan Fetter-Vorm, tł. Bogumił Bieniok, Ewa L. Łokas, Copernicus Center Press, 2025, ISBN: 978-83-7886-863-7.

Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *