Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium – recenzja

„Amiga miała ogromny wpływ na rynek i stanowi ważny element historii gier komputerowych, a dla wielu osób to była pierwsza styczność z komputerami. Nie licząc ZX81, chyba z żadnego sprzętu nie cieszyłem się tak jak z Amigi. To były cudowne i ekscytujące czasy; każdy posiadacz Amigi miał wrażenie, że uczestniczy w czymś nowym i wyjątkowym.”

~ Wywiad: Andrew Morris [w:] Commodore Amiga. Nieoficjalne kompendium, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026,s. 283.

Commodore nie mogło trafić lepiej z nazwą swojego nowego, wypuszczonego w 1985 roku produktu – Amiga [co po hiszpańsku oznacza „przyjaciółkę”]. Każdy, kto się bowiem z Amigą 1000 zapoznał, od razu chciał się z nią zaprzyjaźnić. Wyprzedzająca swoje czasy pod względem możliwości graficznych, dźwiękowych i wielozadaniowości, Amiga 1000 stała się obiektem pożądania graczy, grafików, czy muzyków.

Podobnie rzecz ma się z najnowszą publikacją od Wydawnictwa Gamebook – wystarczy chwila, by z Commodore Amiga: Nieoficjalnym kompendium się zaprzyjaźnić. A być może, i zakochać.

Ale po kolei.

WIZUALNY LIST MIŁOSNY

We wstępie do Commodore Amiga: Nieoficjalnego kompendium możemy przeczytać takie oto stwierdzenie:

„Niniejsza książka powstała, aby złożyć hołd wizualnym aspektom Amigi od Commorode.”

Commodore Amiga. Nieoficjalne kompendium, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026,s. 1.

Podkreślam słowo „wizualnym”. Bowiem to właśnie na kwestiach wizualnych skupia się recenzowana publikacja. Gdy mowa o grach, programach, czy choćby sprzęcie, na pierwszy plan wysuwa się olśniewająca warstwa graficzna książki. Zrzuty ekranu z poszczególnych produkcji to dzieła sztuki same w sobie – pixel art najwyższej jakości [zresztą, sam Andy Warhol stwierdził, iż sztuka tworzona na Amidze wygląda jak jego własne prace].

Większość z przywołanych gier zostało zobrazowane za pomocą jednej, często rozciągającej się na dwie strony grafiki. Tego typu zabieg pozwala dostrzec więcej detali. Ma to ogromne znacznie, gdy patrzy się na taki zrzut ekranu z np. Loom, Unreal, Shadow of the Beast 2, Wizkid, Apocalypse, Beneath a Steel Sky, oraz mnóstwa innych zachwycających wizualnie produkcji [w sumie, do książki trafiło ponad 210 gier (z czego aż 70 z Polski!)].

I w tym miejscu, muszę przyznać, że zastanawia mnie jedna kwestia. Dla mnie, osoby, która w sporą ilość tych gier zagrała [co prawda w wersji na MS-DOS, ale jednak], wystarczy jedna grafika, jeden rzut oka na nią, by powrócić do wspomnień z pacholęcych lat. Pojedynczy zrzut ekranu przywołuje cudowne chwile, które spędziłem z daną grą. Z nostalgią wspominałem, jak zagrywałem się w tytuły takie jak: Battle Chess, Defender of the Crown, Desert Strike: Return to the Gulf, Dune II: Battle for Arrakis, Dyna Blaster, Franko: The Crazy Revenge, Kajko i Kokosz, Lemmings, The Settlers, Simon the Sorcerer, Syndicate, UFO: Enemy Unknown, czy choćby Worms. Ach, piękne czasy…

Ale co jeśli ktoś nie zagrał w ani jedną z gier, które znajdują się w recenzowanej publikacji? Co, jeśli ktoś po raz pierwszy w ogóle widzi te produkcje na oczy? Czy takiej osobie wystarczy ta [przeważnie] jedna grafika? Czy to nie będzie za mało? Trudno mi to stwierdzić, gdyż podczas lektury [i podziwiania] Commodore Amiga: Nieoficjalnego kompendium czułem się trochę tak, jak czuję się za każdym razem, gdy spoglądam na fotografie z dzieciństwa: ożywa we mnie fala ciepłych wspomnień. Jak dla mnie, ze względu na wywoływane we mnie emocje, tytuł tej książki mógłby brzmieć „Commodore Amiga: List miłosny”.

„Amiga jest jak cząstka duszy, która nigdy nie umiera.”

~ Fragment wypowiedzi Rewarda z grupy Scoopex [w:] Commodore Amiga. Nieoficjalne kompendium, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026,s. 267.

Ale uczucia na bok. Teraz trochę suchych faktów.

ZAWARTOŚĆ KOMPENDIUM

Jak już wspomniałem, w środku znajdziemy ponad 210 gier. Każda z nich – o czym też wspomniałem – została zobrazowana poprzez [przeważnie] jedną, dwustronicową grafikę. Poza nią, dostajemy także informacje o grze: jej dacie wydania, gatunku, studiu/twórcy i wydawcy. Dodatkowo, każdy z tytułów został okraszony interesującym komentarzem lub wspomnieniem różnych osób: twórców, dziennikarzy, czy recenzentów. Podobnie rzecz wygląda w przypadku opisanego w książce oprogramowania.

Całość przeplatają zdjęcia sprzętu, trochę growych okładek, sylwetki najważniejszych wydawców [Cinemaware, DMA Design, Sensible Software, Team 17, Factor 5, oraz System 3], wywiady z grafikami [Jim Sachs, Tobias Richter, Dan Malone, Andrew Morris i Frank Nieborg], a także opis amigowej demosceny, wraz z przywołaniem kilku technologicznych dem oraz osób/grup, które je stworzyły.

Warto w tym miejscu wspomnieć także o istotnym aspekcie naszego rodzimego wydania. Otóż – w stosunku do wydania od Bitmap Books, na którym bazuje – jest ono rozszerzone o dział polskich gier na Amigę. Tych – jak wspomniałem – jest aż 70. Cieszy to tym bardziej, iż nawet gdyby Gamebook po prostu wydał Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium bez rozbudowywania go o dział polskich produkcji, i tak już była by to wspaniała publikacja. A tak, jest jeszcze wspanialsza 😉

KWESTIE TECHNICZNE

Nie pozostaje mi nic innego, jak pochwalić [po raz kolejny] Wydawcę za to, jak wysokiej jakości produkt trafił do naszych rąk. Twarda oprawa skrywa się pod obwolutą, we wnętrzu której zamieszczono reprodukcję autografów twórców Amigi 1000. Całość została wydrukowana w technice offsetowej na papierze 130g [czyli naprawdę grubym], a sam blok jest szyty. Wydawca dorzucił jeszcze pewien wspaniały szczegół – podwójną, niebiesko-czerwoną wstążeczkę do zaznaczania, która od razu przywodzi na myśl logo Commodore.

Tak powinno wydawać się książki! Wspaniała robota!

PODSUMOWUJĄC

Commodore Amiga: Nieoficjalne kompendium to przepięknie wydany list miłosny dla wszystkich przyjaciół Amigi i pasjonatów gier, które na nią wyszły. Ogromna liczba bogatych w detale grafik zachwyca. Poza warstwą wizualną, w publikacji znalazło się mnóstwo ciekawych informacji: czy to w formie sylwetek firm, wywiadów z grafikami, czy też komentarzy i/lub wspomnień twórców, dziennikarz oraz m.in. recenzentów. Najnowsza książka od Wydawnictwa Gamebook to coś, co nie tylko wspaniale się czyta, ale także i podziwia. Ode mnie 10/10.

PS. Na koniec jedna ciekawostka związana z The Secret of Monkey Island:

„Bawiło nas, że tytuły wydawano na coraz większej liczbie dyskietek, dlatego umieściliśmy w Monkey Island żart, w którym – jeśli Guybrush przyglądał się z bliska pieńkowi w lesie – gra prosiła o włożenie dysku numer 22, a potem 87 itd. Niektórzy pomyśleli, że to na serio i dzwonili do biura obsługi klienta, żeby dopytać o brakujące dyskietki!”

~ Fragment komentarza Arica Wilmundera [w:] Commodore Amiga. Nieoficjalne kompendium, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026,s. 283.
RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Commodore Amiga. Nieoficjalne kompendium, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026, ISBN: 978-83-981652-0-4.

Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *