Ciemności Smalandii – Henrik Bromander – recenzja

Erik Holmberg jest jeszcze chłopcem. W środku nocy budzi go kłótnia rodziców. Okazuje się, że jego ojciec znów wrócił pijany. Teraz siedzi goły na kanapie i wysłuchuje pretensji swojej żony. Próbuje się tłumaczyć, ale argumenty kobiety biją na głowę wszystko – to obsrane gacie, które mężczyzna usiłował schować. Dochodzi do szarpaniny, w trakcie której mężczyzna dostaje od kobiety w twarz. Żona idzie do sypialni, zostawiając ojca z synem w samotności. – Idź spać – mówi do dziecka, nagi i pijany, po czym wychodzi. Nie znamy w tym momencie myśli Erika, jednak czy może on rzeczywiście tak po prostu iść spać?

PRZEDZIAŁ CZASOWY

Ciemności Smalandii rozpoczynają się przytoczoną powyżej sceną, która ma miejsce w 1987 roku. Erik Holmberg – główny bohater – jest jeszcze dzieckiem. Na kartach komiksu obserwujemy jego dojrzewanie oraz wchodzenie w dorosłość. Historia Erika kończy się w 2011 roku.

Dwadzieścia cztery lata to czas, który Henrikowi Bromander’owi umożliwił nie tylko pokazanie zmian zachodzących w głównym bohaterze, ale również w społeczeństwie, w którym przyszło mu żyć – a zmiany te należy rozpatrywać raczej w kategoriach patologicznych.

PATOLOGIA

Komiks Henrika Bromander’a to studium patologii. Rozpoczynając od rodziny, poprzez znajomych, pracodawców, instytucje, aż po całe społeczeństwo. Relacje interpersonalne zwykle nastawione są na wyzysk lub manipulację. Autor dobitnie podkreśla wpływ tego typu zjawisk w skali mikro – jednostkowej, i makro – grup społecznych.

Precyzując: patologią w Ciemnościach Smalandii naznaczone jest praktycznie wszystko. Ale z czego to wynika – czy z percepcji Erika, czy może – z powodu świata, który go otacza? Odpowiedź nie jest do końca tak jednoznaczna, bo są w historii Erika wydarzenia, których nic nie usprawiedliwia. Są jednak i takie, które uruchamiają w czytelniku pokłady empatii w stosunku do głównego bohatera. Nie całe zło, o którym mówi Erik jest przyczyną losu. Nie całe zło jest niedookreślone. Czasem, ma ono konkretne twarze; kiedy indziej jednak odpowiadają za nie stereotypy lub ideologia.

IDEOLOGIA

Ciemności Smalandii przestawiają również zgubny wpływ ideologii na człowieka. Chłonięcie jej, wchodzenie w nią, internalizacja – w ramach wypełniania pustki w życiu – to coś, co udało się Bromander’owi fenomenalnie przedstawić. Główny bohater poznaje, a następnie identyfikuje się z faszyzmem, usprawiedliwiając w ten sposób przemoc.

INTROSPEKCJA

Najmocniejszą stroną komiksu jest zdecydowanie poprowadzenie narracji dwutorowo. Po pierwsze – wydarzenia przedstawiane z zewnątrz, gdy czytelnik jest jedynie widzem akcji, i po drugie – komiks w komiksie, fanzin Twarz prowadzony przez Erika, dzięki któremu możliwe jest zrozumienie, co dzieje się w jego głowie. Tego typu introspekcja uzupełnia historię i tak już mocno osobistą, o dodatkową głębię. Przez to również brak w komiksie autocenzury oraz tematów tabu.

DLA DOROSŁYCH

Ciemności Smalandii to historia tylko i wyłącznie dla dorosłych odbiorców. Nie zgadzam się z pomysłem zawartym na tylnej okładce, by komiks ten był lekturą obowiązkową w szkołach. To nie jest coś, z czym powinien obcować niedojrzały jeszcze człowiek. Dużo tu obrazów pornograficznych, scen przemocy oraz wulgaryzmów. Ponadto, poruszana przez Bromander’a tematyka jest po prostu trudna i wymagająca (zwłaszcza w kwestii ideologicznej).

KRESKA

Trudno powiedzieć jednocześnie, by Ciemności Smalandii były narysowane ładnie. Kreska jest do bólu prosta, co może mieć uzasadnienie stylistyczne tylko wtedy, jeśli uzna się, że dzięki temu podkreśla surowość, wulgarność i brutalność świata przedstawionego.

Autor wydawał się być w pełni świadomy możliwego odbioru obranego przez siebie stylu. Podczas rozmowy telefonicznej, w jednej ze scen, pada następujący dialog:

„ – Jak ci się podobał zin, który ci wysłałem?

– Całkiem okej. Dobra treść, ale nieco amatorskie wykonanie.

– Ale właśnie o to mi chodzi.”

Ciemności Smalandii, Henrik Bromander, tł. Katarzyna Syty, Centrala, 2020, s. 163
PODSUMOWUJĄC

Ciemności Smalandii to komiks momentami wręcz szokujący, zapadający w pamięć i – po prostu – mocny. Przebrnięcie przez niektóre sceny może stanowić problem, warto jednak spróbować. To porządna, nieoszczędzająca czytelnika historia, wobec której nie da się pozostać obojętnym.

TEKST W OPARCIU O WYDANIE:

Ciemności Smalandii, Henrik Bromander, tł. Katarzyna Syty, Centrala, 2020. ISBN: 978-83-63892-74-6

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *