Jak wymówić knife – Souvankham Thammavongsa – recenzja

Jak wymówić knife Souvankham Thammavongsy to zbiór czternastu oszczędnych, wręcz kameralnych opowiadań, skupiających się na życiu Laotańczyków w Kanadzie. Postaci te albo same są uchodźcami, albo przez uchodźstwo są naznaczone. Autorka, odsłaniając drobne fragmenty ich obecnych losów, pokazuje, z czym muszą zmagać się osoby, które już na pierwszy rzut oka w jakiś sposób „odstają”, są „kimś innym”.

JAK WYMÓWIĆ KNIFE

Jak wymówić knife otwiera tytułowe opowiadanie, które od razu wyznacza motyw przewodni całego zbioru – problemy z adaptacją do nowego, odmiennego środowiska [np. językowego]. Knife, wydawać się może całkiem proste do wymówienia – przede wszystkim należy zaznaczyć, że k jest nieme. Jak się okazuje – jest to jednak spory problem dla kogoś, kto całe życie posługiwał się innym językiem. Autorka już na tak prozaicznym [a zarazem i przecież fundamentalnym] przykładzie pokazuje trudności z przystosowaniem się do nowego życia.

RASIZM

Bariera językowa to tylko jeden z wielu problemów, z jakimi napotykają się Laotańczycy w opowiadaniach Thammavongsy. Inną, równie dotkliwą kwestią jest rasizm. To nie tylko docinki ze względu na odmienny wygląd, lecz również – a może przede wszystkim – nierówne traktowanie.

Postaci w Jak wymówić knife, to ludzie, którzy żyją w gorszych warunkach niż rodowici mieszkańcy Kanady. Osoby te nie tylko mają gorzej płatną pracę, ale również zawsze wykonują zawód poniżej swoich kompetencji. Laotańczycy ci nauczyli się żyć poniżej ogólnie przyjętych minimalnych standardów. Ale nie tylko: bowiem i ich marzenia są poniżej. A im więcej pragną, im wyżej chcą się – w swych myślach – wzbić, tym mocniej i brutalniej sprowadzani są na ziemię.

RÓŻNICE POKOLENIOWE

Równie mocno uderza także sposób, w jaki Thammavongsa portretuje dwa pokolenia. To, które z Laosu uciekło, oraz to, które w Laosie nigdy nie było. Różnice pomiędzy rodzicami i ich potomstwem są ogromne. Od łatwiejszego przyswajania przez dzieci języka angielskiego, aż po dostęp do edukacji. To zupełnie różna wiedza: teoretyczna, nabyta w szkolnych ławkach, w czasie pokoju, oraz ta ze strefy wojny – praktyczna, pozwalająca przetrwać.

Co całkowicie mnie zaskoczyło – to właściwie brak obrazów związanych z poprzednim życiem. Z tym sprzed uchodźstwa. Z wojną. Autorka co prawda pozwala czasami – bardzo rzadko – przebić się strasznym wspomnieniom, jednak wychylają się one tylko na chwilę, by zaraz zniknąć. Zwykle: zakopać się pod prozą życia. Obowiązkami dnia codziennego.

STYL

Wszystkie opowiadania zawarte w zbiorze Jak wymówić knife są pisane w sposób bardzo oszczędny. Autorka wykorzystuje minimum środków, by nakreślić dany problem. Czasami można odnieść wrażenie, iż spogląda się wręcz przez dziurkę od klucza do wnętrza czyjegoś życia. I widzi się tyle, co przez dziurkę od klucza – niewiele. Lecz obraz ten jest wystarczający do tego, by dokładnie zrozumieć to, na co się patrzy.

PODSUMOWUJĄC

Souvankham Thammavongsa w swoim zbiorze opowiadań przedstawiła sytuację uchodźców z Laosu bez popadania w patetyzm. Portretując prozę życia, wymagające wysiłku zmagania z codziennością, opowiedziała o człowieku oderwanym od swych korzeni. Starającym się na nowo odbudować to, co utracił. Szukającym miłości, szczęścia, empatii, a zwykle – po prostu normalności.

Jak wymówić knife to proza ponadczasowa. Losy Laotańczyków – ich siłowania się w nowym środowisku, z nowym życiem – mają wymowę uniwersalną. Czy Autorce w pełni udało się oddać to, czego doświadczają uchodźcy [nie tylko ci z Laosu] – tego nie wiem. Na pewno jednak Thammavongsa poruszyła najistotniejsze kwestie. A te w zupełności wystarczą, by uwrażliwić na drugiego człowieka.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Jak wymówić knife, Souvankham Thammavongsa, Wydawnictwo Labreto, 2022, ISBN: 978-83-67280-07-5.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *