Tefil – Rafał Wojasiński – recenzja

Do starego dziada Tefila przychodzi młody Rozmaryn. Chłopak ten chce usłyszeć od starego coś o swojej matce…

DZIAD

Dziad przez Wielki Słownik Języka Polskiego PWN definiowany jest jako mężczyzna, wobec którego żywi się nieprzyjazne uczucia. Dodać może warto jeszcze Dziadostwo: życie w ubóstwie; biedowanie, nędza. Termin ten mówi również o ludziach biednych, niepoważnych, nieliczących się towarzysko. I jeszcze – Dziadować: żyć w biedzie, niedostatku. I tak dalej. I dalej. I tak.

Te wszystkie, wywodzące się od dziada znaczenia, dobrze opisują tytułowego bohatera omawianej książki Rafała Wojasińskiego. Tefil to właśnie taka antypatyczna postać, która egzystuje gdzieś na marginesie społecznym. Dodatkowo – jak sam o sobie twierdzi – jest brzydki. Tyle na pierwszy rzut oka.

I. Tyle wystarczy, by kogoś takiego jak Tefil, przekreślić. Przypiąć łatkę. Odizolować. Unikać.

PAPLANINA

Jeśli jednak poświęcić takiemu Tefilowi swoją uwagę, choćby chwilę czasu, można usłyszeć coś wyjątkowego. Oczywiście, za drobną opłatą – postawieniem kawy i sernika, butelki wódki, kilku piw…

Tefil to przede wszystkim potok słów, zalew myśli, który należy przepuścić przez sito, by niczym poszukiwacze złota, trafić na niesłychane bogactwo. Niesłychane, gdyż tytułowy bohater ma wiele do powiedzenia.

Należy uzbroić się jednak w cierpliwość – jak Rozmaryn, który chciał tylko informacji o swojej matce – bo Tefil mówi naokoło, i zwykle to, co mu ślina na język przyniesie. Trochę w tym paplaniny [a czasami wręcz pijackiej paplaniny], gadania od rzeczy, ale – jednak i do rzeczy. Te przebłyski geniuszu, mądrości życiowej, zawsze trafiają w punkt. Bohater Wojasińskiego potrafi bez owijania w bawełnę powiedzieć, co myśli na dany temat. Tego typu stwierdzenia przybierają charakter prawdy objawionej. Częściej jednak, zwerbalizowany umysł Tefila zmusza do refleksji.

TEMATY

O czym więc jest Tefil? Chyba najprościej powiedzieć, że o życiu. Byciu niby tu i teraz, jednak zawsze w odniesieniu: osadzeniu w przeszłości i przyszłości. Ale i w byciu na tyle blisko innych ludzi, na ile to możliwe. Jest taka scena, w której Tefil opowiada o pewnych gumofilcach. Obuwiu, które otrzymał po kimś. Dosłownie, Tefil wchodzi więc w czyjeś buty. A to, że dodatkowo je oberżnął, sprawia, ze urastają one do rangi symbolu [podobnie zresztą jak inne ubrania po kimś].

„Już przeminąłem i jeszcze mnie nie ma. Jest tylko zaczynanie. Teraźniejszość nie istnieje… Wszystkie moje czynności są przeszłością, całe życie, rozwój cywilizacji, ewolucja… To przeszłość… Coś się rodzi. Umiera. I się rodzi. Umiera. I się rodzi. Przestało już być… A potem się rodzi.”

Tefil, Rafał Wojasiński, Wydawnictwo Nisza, 2022, s. 111-112.

Czytając Tefila, często myślałem o Uroborosie – wężu, zjadającym własny ogon. Ponadto: o znaku nieskończoności. Wiecznym zaczynaniu. Czy to, co człowiek mówi, kim jest, i to, co zostawia po sobie – jest istotne? Czy we wszechświecie pełnym ruchu i czasu, ludzkość ma znaczenie? A w tej ludzkości – człowiek? A w człowieku – cokolwiek?

PODSUMOWUJĄC

Tefil to proza gęsta. Wymagająca skupienia, niespiesznej lektury. Zmuszająca do refleksji. Osadzająca się w umyśle czytelnika. Rezonująca na długo po przeczytaniu. Rafał Wojasiński spisał być może nie tyle powieść, co człowieka. A to sztuka, która wychodzi nielicznym.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Tefil, Rafał Wojasiński, Wydawnictwo Nisza, 2022, ISBN: 978-83-66599-43-7.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *