Katharsis – Maciej Siembieda – recenzja

„Tragedia […] przez wzbudzenie litości i trwogi doprowadza do oczyszczenia [kάtharsis] tych uczuć.”

Arystoteles, Poetyka, tł. H. Podbielski.

Powyższy cytat stanowi motto najnowszej książki Macieja Siembiedy. I rzeczywiście trudno byłoby znaleźć lepszą, bardziej trafną myśl odnoszącą się do Katharsis.

[Echa Poetyki rozbrzmiewały mi gdzieś w tle, z tyłu głowy, w trakcie lektury. Od razu zaznaczam: NIE TRZEBA znać dzieła Arystotelesa, by czerpać radość i satysfakcję z książki Macieja Siembiedy]

FABUŁA

Powieść rozpoczyna się od sceny wniesienia metalowych pojemników w kształcie walca do położonego w lesie magazynu. Zajmują się tym przywiezieni przed chwilą więźniowie z obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Operację nadzoruje oficer SS oraz pewien mężczyzna z organizacji Todt. Gdy wyczerpani ludzie w pasiakach złożyli cenny ładunek w wyznaczonym miejscu, wejście do magazynu zostało zaspawane oraz przysypane ziemią. Pojemniki nie mogą trafić w ręce zbliżającej się radzieckiej armii. Wiedza o ich położeniu musi pozostać tajemnicą. Im mniej osób wie, tym lepiej. Tym pewniej. Więźniowie zostają więc zamordowani. Pilnujący ich esesmani również. Umiejscowienie magazynu zna teraz tylko jeden człowiek. Funkcjonariusz Todt, który planuje kiedyś wrócić po jego zawartość. A ta może wpłynąć na losy świata…

Autor wrzuca postaci w wir wielkich zmian. Tych rzeczywistych – wynikających po równo z polityki, co i z wojny. Historia, jaką znamy choćby ze szkoły, odgrywa znaczącą rolę. Nie stanowi jedynie wyblakłego tła. Bohaterowie z nią skonfrontowani muszą odnaleźć się w nowych realiach – zmierzyć się z nimi, by odnaleźć samych siebie – swoją tożsamość…

Katharsis to mnogość wątków i postaci. Dodatkowo, rozmieszczenie ich na tak rozległej czasoprzestrzeni [1927-1990; wśród miejsc przede wszystkim Polska i Grecja] może sprawiać wrażenie chaosu. Nic bardziej mylnego. Czytając, poznaje się nie tylko losy konkretnych bohaterów, ale również intrygę, w jaką zostali oni wplątani. Z czasem poszczególne elementy zaczynają wskakiwać na właściwe miejsce, dając poczucie satysfakcji z proponowanego przez Autora rozwiązania [a to jest zaskakujące].

Sposób konstrukcji fabuły w najnowszej powieści Macieja Siembiedy można podsumować następującymi słowami – wyciągniętymi wprost z Arystotelesowskiej Poetyki:

„(…) fabuła, ponieważ naśladowaniem jest akcji, powinna utrzymać tę jej jedność i całość, a zdarzenia w skład jej wchodzące powinny w niej tak być spojone, żeby przez przestawienie albo odjęcie jednej rozerwana i zburzona została całość, bo co przez dodanie albo usunięcie różnicy nie sprawia, nie jest żadną całości częścią.”

Poetyka, Arystoteles, tł. Stanisław Siedlecki.

Dokładnie tak – w Katharsis wszystko ma swoje miejsce i jest potrzebne, i gdyby z tej konstrukcji wyciągnąć choć jeden element, musiała by ona runąć.

DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH

Wspomniane tło historyczne zostało dopracowane przez Autora w najdrobniejszych szczegółach. Maciej Siembieda zabiera czytelnika w podróż, podczas której ukazuje miejsca takie, jakimi były. Pisze o realiach, w których zostali umieszczeni bohaterowie tak, iż można odczuć, jakby rzeczywiście się tam było. I może nie podkreślałbym tego aż tak dobitnie, gdyby nie duża liczba lokacji oraz rozpiętość czasu akcji.

Autor pozwala poczuć ciężką mgłę, rozlewającą się po lasach, w których stacjonują partyzanci. Kiedy indziej to wioska, zapewniająca chwilowy oddech od wojennej zawieruchy. Następnie miasta: choćby Saloniki, wyspa Wolin, Gdynia, Gdańsk, Lądek Zdrój, Wrocław, Sopot, Kair, itd.

Maciej Siembieda wykonał kawał roboty jeśli chodzi o tzw. research, czym uwiarygodnił przedstawione wydarzenia i postaci. Dla przykładu: jest jedna scena, w której bohater strzela w ramach ćwiczeń z Uzi. Tarcze strzeleckie oddalone są o 200 metrów. W pierwszej chwili pomyślałem: czy to możliwe, by ta broń miała aż taki zasięg? Sprawdziłem: ma.

W Katharsis pełno jest właśnie takich smaczków – ciekawostek, które potrafią zaskoczyć. Zresztą, oddaję głos Arystotelesowi:

„(…) rzeczy nawet znane są znane niewielu, a mimo to sztuka sprawia przyjemność wszystkim.”

Poetyka, Arystoteles, tł. Stanisław Siedlecki.
RAMY GATUNKOWE

Katharsis to powieść łącząca różne gatunki. W intrygę i sensacyjny aspekt książki, Autorowi udało się wpleść motywy obyczajowe, a całość zakląć w historycznym, opartym na faktach tle. Odwołania do Grecji, a zwłaszcza do Arystotelesowskiej Poetyki przywodzą na myśl również starogreckie tragedie, w których każda postać [aktor] ma coś do odegrania. Zamiast fatum, jest polityka oraz wojna – po równo ciążące nad bohaterami. I co najważniejsze – wszystkie rozwiązania fabularne są logicznie uzasadnione i wynikają jedne z drugich. W Katharsis nie uświadczy się deus ex machiny.

POSTACI

Wśród postaci pierwszoplanowych mamy Greka Kostasa Tosidosa, przemytnika „Sacharynę”, Janisa oraz „Zulusa”. Poza nimi występuje w powieści mnóstwo innych bohaterów, którym przyjdzie odegrać znaczące role. Maciej Siembieda zręcznie splata te wszystkie, z pozoru niepowiązane historie, w jednym punkcie.

Same postaci zostały bardzo dokładnie sportretowane. Mają swoje cechy charakterystyczne [co poniektóre można rozpoznać choćby po sposobie wypowiadania się, proszę ciebie]; są sympatyczne lub antypatyczne. Ich motywacje są zrozumiałe, a cele, do których dążą sprawiają, iż trudno być obojętnym. Tych bohaterów po prostu się lubi [lub nie].

Podkreśla to choćby następujący fakt: zdarzają się w Katharsis sceny wolniejsze, bardziej statyczne, potrafiące autentycznie wzruszyć [scena, w której ktoś bardzo dziwnie patrzy ścisnęła mnie za gardło].

PODSUMOWUJĄC

Katharsis, pomimo swojej objętości, to książka niepozwalająca się od siebie oderwać. Już od pierwszych stron czuć, że stawka o którą toczy się gra, jest wysoka. Nie ma w najnowszej powieści Macieja Siembiedy żadnych nudnych fragmentów, dłużyzn fabularnych czy czegoś wtrąconego na siłę. Wszystko zawarte w fabule jest potrzebne, a zdarzenia czy wybory bohaterów odpowiednio umotywowane. Nie tylko chęć rozwiązania zagadki, ale również i pragnienie lepszego poznania postaci, ich losów, po prostu – bycia z nimi – przykuwa do kart powieści. I tak aż do końca. A wtedy, już po lekturze, warto przypomnieć sobie motto otwierające Katharsis.

RECENZJA W OPARCIU O KSIĄŻKI

Katharsis, Maciej Siembieda, Wydawnictwo Agora, 2022.

Poetyka, Arystoteles, tł. Stanisław Siedlecki, Fundacja Nowoczesna Polska, ISBN: 978-82-288-5958-6.

Za egzemplarz recenzencki Katharsis dziękuję Wydawcy.

1 komentarz do “Katharsis – Maciej Siembieda – recenzja

  1. Rain says:

    Katharsis mocno polecam – sam czytam i przyznam, że jestem mocno zdziwiony jak dobry to tytuł. Historia wciąga, a fakt, że jest to połączenie fikcji literackiej z prawdziwymi wydarzeniami historycznymi przekonał mnie w pierwszym miejscu, aby po tę książkę sięgnąć

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *