Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w Stanie Kalifornia – Ishbel Szatrawska – recenzja

Hersh Libkin, a właściwie Hersz Lipkin, do którego czasami zwracano się z beztroską pogardą Hersh Lipshitz lub Al Lipschitz – właśnie umarł. Śmierć oznacza pewną klamrę, którą można dopiąć biografię człowieka. Żył od – do. Data początku, data końca. Jak wypełnić niezręczną ciszę, symboliczną pauzę pomiędzy narodzinami a zgonem?

Można chronologicznie, wybrać kilka najważniejszych, suchych faktów, wyciągnąć dokumenty – oto człowiek – może zamiast z krwi i kości, to z papieru, ale jednak.

Można jednak i tak jak Ishbel Szatrawska – pozwolić przemówić temu, o którym wiemy, że już nie żyje. Pozwolić mu wybrać i ubrać się w dowolne słowa. Niech inni – jeśli chcą, jeśli mogą – dodadzą coś od siebie.

PAMIĘĆ

Sposób narracji proponowany przez Autorkę przywodzi na myśl działanie ludzkiej pamięci. Sztukę odzyskiwania wspomnień – zwłaszcza tych bolesnych. Rozpoczyna się więc żywot Pana Hersha Libkina od jego śmierci. Biologicznego faktu; niepodlegającego dyskusji zdarzeniu. Szybko jednak następuje przeskok wstecz do 1947 roku. Opowieść o zmarłym ojcu przejmują jego dwie córki:

„Jednak to właśnie w Ameryce jego życie się rozpoczęło. Rozpoczęło się latem roku 1947, kiedy po roku pobytu na Wschodnim Wybrzeżu zrozumiał, że nie nadaje się na sprzedawcę w sklepie z obuwiem męskim na Lower East Side (…)”

Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia, Ishbel Szatrawska, Wydawnictwo Cyranka.

Zamienia więc Hersh pracę sprzedawcy na zawód aktora w Hollywood. Ale nie takiego z pierwszych stron gazet. Zresztą, kto by chciał czytać w prasie o Żydzie grającym Komancza? Kto by chciał widzieć go w napisach końcowych? A nawet jeśli, to czy ktoś je w ogóle czyta?

Wracając do meritum: Hersh dzwoni do Polski. Szybko okazuje się, że tego typu kontakty są podejrzane. W Ameryce rozpętał się makkartyzm [mówi się przecież, że piekło się „rozpętało”]; każdy mógł być podejrzany, każdy mógł zostać oskarżony, każdy mógł donosić. Czy tak wygląda kraj słynący z wolności?

Wracając do meritum po raz drugi: przez rozmowy telefoniczne Hersha z Polską, z krajem komunistycznym, staje się on podejrzany oraz zaczyna być śledzony przez FBI…

Gdzieś po drodze pojawia się jeszcze m. in. Woodstock, by wreszcie dobić do celu. Zupełnie okrężnie, jakby chcąc uniknąć odpowiedzi [raczej konfesji] i odpowiedzialności z tym związanej, trafia Hersh do tej najmroczniejszej przeszłości. Do pamięci, której chciałby się pozbyć, ale nie może. Do miejsca najgorszego z możliwych – do jądra ciemności, z którego nie da się odejść…

NIETOLERANCJA

Hersh to postać bardzo złożona, w której jak w lustrze odbijają się grzechy współczesnych społeczeństw, z usankcjonowaną nietolerancją na czele. A jeśli nawet nie podpartą przepisami twardego prawa, to zwykłym społecznym przyzwoleniem. Przymknięciem oka [a może i zamknięciem oczu] na zniewagi, bicie, a nawet i morderstwo.

Nietolerancję w stosunku do Libkina łatwo można rozciągnąć na całe grupy społeczne [nawet pomimo protestu przeciwko portretowaniu konkretnych ludzi na zasadzie Żyd jako projekt. Żyd-koncepcja. Żyd-symbol. To ironiczne, że bohater z krwi i kości, który nie chce być postrzegany jako symbol i tak nim jest].

A więc na tych ludzi, którzy zawsze stanowią mniejszość. Tych, którzy są w jakiś sposób inni. Tych, o których myśli się stereotypowo. Tych, którzy w jakiś sposób łamią niepisane normy – np. że jak miłość, to tylko heteroseksualna i monogamiczna. Że jak religia, to tylko „ta właściwa”. Tak samo i wolność słowa – dozwolona, oczywiście, lecz jej granice są jasne i klarowne; poza ogrodzenie nie wychodzimy. Wyjście grozi porażeniem prądem. Wyjście grozi prześladowaniem. Wyjście grozi osadzeniem. Wyjście grozi kulą w łeb.

ZASZCZUCIE

Ishbel Szatrawska mówi wprost: nietolerancja i prześladowania sprawiają [muszą sprawiać – w końcu taki ich cel], że człowiek zaczyna czuć się zaszczutym. Że cios może nadejść z każdej strony. I nie tylko od wroga. Że w odpowiednich warunkach, zdradzić może każdy. Nawet ten, kto kocha. A czy to instynkt samozachowawczy, czy co innego – czy nam to oceniać?

INNA PERSPEKTYWA

Perspektywa. Brak takowej. To podstawowy wyznacznik, który sprzyja ocenianiu innych. Pochopnym, bo wynikającym raczej z niewiedzy, niż ze znajomości faktów. Oraz z braku holistycznego spojrzenia na daną sprawę. Można tak łatwo i bezrefleksyjnie szafować określeniami, gdy brak człowiekowi zrozumienia. Gdy niedobór empatii. Gdy na słowa Przeżyłem wojnę, słyszy się, że ktoś odpowiada: Brawo. Jak my wszyscy.

HISTORIA KOŁEM SIĘ TOCZY

Kołem się toczy, zatacza koło, wraca do tego samego punktu. Jak zwał tak zwał. Czy bowiem prześladuje się Żydów, czy Czarnoskórych, czy Indian, czy Wietnamczyków, czy Afgańczyków, czy gejów – wszystko jedno. Te wszystkie określenia są po to, bo łatwiej powiedzieć „Żyd”, „Czarnoskóry”, czy „gej” [a jeszcze łatwiej sięgnąć po jakieś określenie pejoratywne], niż przyznać, że zabija się człowieka [czasami dosłownie; częściej jednak człowieczeństwo lub wiarę w nie – do tego nie potrzeba specjalnych uwarunkowań]. Powinniśmy brać przykład z historii, uczyć się z niej, a nie tylko jej, by pod koniec swego życia nie usłyszeć Tchórz. Przesłanie Ishbel Szatrawskiej jest dobitne i klarowne.

EMOCJE

Tyle smutku [wręcz rozpaczy] i refleksji zawartych na stronach dramatu Ishbel Szatrawskiej byłoby przytłaczające, gdyby nie humor [zwykle czarny]. Stanowi on zawór bezpieczeństwa dla nas, dla czytelników – a pewnie i dla widzów.

Dla nas, tj. dla wszystkich tych, którzy spojrzą na Hersha i dostrzegą w nim człowieka – nie tylko symbol zagłady, ale właśnie człowieka w całej swej istocie. Z krwi i kości, nie z papieru.

PODSUMOWUJĄC

Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia to dramat, który czyta się jednym tchem. Wciąga, czasami wyciska łzy, kiedy indziej zmusza do śmiechu, zwykle ściska gardło – oferuje pełen wachlarz emocji i refleksji tym, którzy są na nie gotowi. Każe spojrzeć na tematy, od których lepiej odwrócić wzrok – zwłaszcza, gdy jest się na pozycji uprzywilejowanej lub – po prostu – bezpiecznej. To bezkompromisowy dramat nie tylko o Hershu [choć to przecież o nim historia], ale przede wszystkim o ludzkości. Tej złej, tej dobrej i tej obojętnej.

TEKST W OPARCIU O WYDANIE:

Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia, Ishbel Szatrawska, Wydawnictwo Cyranka, 2022. ISBN: 978-83-67121-04-0

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *