Ciche wody – Sarah Moss – recenzja

Lato w Szkocji nie rozpieszcza pogodą. Pejzaż zatopiony w strugach deszczu. Wszechobecna wilgoć. Woda. Żywioł duszący samą naturę. Ptactwo łaknące lotu. Zwierzęta, którym zostaje jedynie czekać. Przyczaić się w swych norkach, aż opadów będzie mniej…

A w obrazie tym dwanaście osób, którym odcięty od świata kemping miał przynieść odpoczynek. Urlop spędzony w takim miejscu musi przecież leczyć wszelki stres, dać chwilę wytchnienia od codzienności. Zapewnić inne aktywności niż w rodzinnych stronach. We własnych mieszkaniach czy domach.

I zapewne by tak było, gdyby nie utrudniająca wszystko ulewa. Zniechęcająca do otwarcia drzwi od domku. Jakby pragnąca zatrzymać w środku każdego, kto tylko raczy wyściubić choćby nos na zewnątrz. Ale przecież nie po to wyjeżdża się na urlop w tak malownicze miejsce, do leśnej głuszy, by siedzieć w zamknięciu. Zwłaszcza, gdy wymarzony odpoczynek zakłóciła poprzedniej nocy rodzina mieszkająca w jednym z domków. Choć może „zakłóciła” to zbyt łagodne słowo – „zdewastowała”, „sterroryzowała” pozostałych zbyt głośną imprezą i dudniącym basem.

Po tak zarwanej nocy przychodzi nowy, deszczowy dzień.

Dzień, który wszystko zmieni…

POSTACI

Ciche wody są opowieścią przedstawioną z punktu widzenia dwunastu postaci. Każda z nich dostaje swój głos tylko raz, po czym akcja przeskakuje do kolejnego narratora. Zbudowana w ten sposób historia staje się powieścią o szerokim spektrum zagadnień. Sarah Moss osiągnęła to również poprzez sposób, w jaki na świat patrzą jej bohaterki i bohaterowie – to introspekcja, która momentami zdaje się wchodzić na teren zarezerwowany dla techniki strumienia świadomości. Ten wewnętrzny głos ma ogromną siłę – pozbawiony jest on bowiem autocenzury; nie boi się tego, co pomyślą inni. Nie musi tłumaczyć się z naruszania tabu, z kontrowersji, z niepoprawnych [nie tylko politycznie] myśli. Jest wolny od oceny – przynajmniej ze strony otoczenia. Wewnątrz człowieka buzuje nie tylko krew czy pożądanie, ale przede wszystkim kłębią się myśli, z którymi trzeba coś zrobić. Podjąć jakąś decyzję, może działanie. A może – pozostać biernym.

O CZYM MYŚLĄ LUDZIE?

Z myśli roztrząsanych przez postaci Cichych wód da się wyodrębnić kilka głównych tematów, wokół których oscyluje cała reszta. To przede wszystkim rodzicielstwo, swoja rola i to kim się jest w związku z drugim człowiekiem [dokładniej: partnerką lub partnerem]. A więc i sama relacja dwojga bliskich sobie osób. Do tego kwestie ekologiczne – to, jak człowiek wpływa na przyrodę i gdzie w tej naturze ludzkość ma swoje miejsce – oraz problemy społeczne [zwłaszcza te, które zaistniały w społeczności pobreixotowej]. Wszystko to Sarah Moss porusza w sposób krytyczny, ale nienachalny. Poznając myśli postaci ma się wrażenie, że wszystko to, co dzieje się w ich wnętrzach, dzieje się naturalnie. W żaden sposób nie jest sztuczne, czy wymuszone. Z tego też względu, często – do bólu szczere.

Ciche wody pozwalają na szczegółowy, pozbawiony cenzury wgląd do wnętrza postaci. Czasami do miejsc tak intymnych, iż czytelnik może poczuć, że naruszył granice prywatności danego człowieka. Podkreślam – człowieka – co po prostu oznacza, iż Sarah Moss stworzyła ludzi z krwi i kości. Takich, których wyrwała na chwilę na kemping z ich codzienności – by odpoczęli; by zregenerowali się przed powrotem. Ale czy to możliwe? Zwłaszcza że wszystko, co zatopione w ciszy, wybrzmiewa mocniej…

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Ciche wody, Sarah Moss, tł. Paulina Surniak, Wydawnictwo Poznańskie, 2022. ISBN: 978-83-67324-26-7.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *