
Gdy myślę o serii Heroes of Might and Magic, myślę przede wszystkim o ich trzech pierwszych odsłonach. Wspominam miło niezliczone ilości godzin spędzonych w pikselowej „jedynce” i „dwójce”. W tych grach podobało mi się wszystko. Nie wyobrażałem sobie, że „Hirołsi” mogą być lepsi. Aż w końcu trafiłem na wydane w 1999 roku Heroes of Might and Magic III: The Restoration of Erathia. To była – i nadal jest – nie tylko najlepsza odsłona serii, ale i najlepsza strategia turowa, jaka kiedykolwiek powstała. „Trójka” to gra idealna, w której każdy aspekt został doprowadzony do perfekcji. New World Computing wypuszczając ją [a następnie rozbudowując o dwa dodatki], wysoko zawiesiło poprzeczkę twórcom, którzy mieli stworzyć kontynuację…
W momencie premiery „czwórka” – przynajmniej dla mnie – okazała się wielkim rozczarowaniem [na tyle wielkim, że właściwie po około kilkunastu godzinach rozgrywki, nigdy do niej nie powróciłem]. Przyznam szczerze, iż mojego zachwytu nie wzbudziła także piąta część, której poświęciłem niewiele czasu. Dalsze produkcje spod szyldu Heroes of Might and Magic przestały mnie interesować. Wolałem wracać do trzech pierwszych odsłon, które po dziś dzień uznaję za najlepsze co spotkało serię – jej złoty okres.
„Gdy w 1995 roku New World Computing wydało oryginalne Heroes of Might and Magic, gracze z zachwytem wcielali się w bohaterów prowadzących ogromne armie złożone z najróżniejszych istot, od prostych chłopów po siejące grozę czarne smoki. W następnych dekadach kolejne kontynuacje stawały się coraz ambitniejsze – były pełne trzymających w napięciu historii, kultowych mechanik i miały niezapomnianą oprawę audiowizualną.”
Fragment blurba z: Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii, Neal Hallford, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026.
Jak powstała, a następnie jak przekształcała się seria Heroes of Might and Magic? Jak wyglądał proces produkcji poszczególnych części? W jaki sposób podejmowano decyzje artystyczne? Dlaczego tak ogromne znaczenie w „Hirołsach” mają liczby? Czym jest balansowanie rozgrywki? Jak wygląda zarządzanie tak ogromną marką? Co odpowiada za niesłychaną popularność tej serii – zarówno wśród graczy, jak i moderów? Co się właściwie stało z „Hirołsami” po trzeciej części? Na te, oraz wiele innych pytań, odpowiada książka niegdysiejszego pracownika New World Computing, Neala Hallforda – Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii.
ROZWÓJ SERII HEROES OF MIGHT AND MAGIC
Hallford zabiera nas w podróż od samego początku studia New World Computing i powstania serii słynnych dungeon crawlerów spod szyldu Might and Magic. Następnie, m.in. możemy zaobserwować, jak w głowie Jona van Caneghama zrodził się pomysł na stworzenie pierwszego Heroes of Might and Magic. Gra ta miała bazować na mechanikach King’s Bounty [z 1990 roku] i być doprawiona elementami ze wspomnianej serii Might and Magic. Połączenie to zaowocowało wydaną w 1995 roku pierwszą częścią „Hirołsów”, która na zawsze miała odmienić oblicze komputerowych strategii turowych.
Co ciekawe, już rok po premierze Heroes of Might and Magic: A Strategic Quest, New World Computing zostało wykupione przez 3DO, producenta konsoli o tej samej nazwie. Jeszcze w 1996 roku, pod egidą nowego zarządcy powstało Heroes of Might and Magic II – świetna kontynuacja, która nie tylko robiła od swojej poprzedniczki wszystko lepiej, ale oferowała też sporo nowości [w tym dość ciekawy pomysł związany ze ścieżką dźwiękową, która umożliwiała włączenie/wyłączenie operowego wokalu].
Prawdziwa rewolucja miała jednak dopiero nadejść wraz z trzecią częścią wydaną w 1999 roku. Heroes of Might & Magic III: The Restoration of Erathia było grą dojrzalszą od swoich poprzedniczek. Już nie tak kolorowa, wizualnie „brudniejsza” i lepsza pod każdym względem, „trójka” doprowadziła formułę „Hirołsów” do perfekcji. Wraz z dodatkami Armageddon’s Blade oraz The Shadow of Death, trzecia odsłona Heroes of Might and Magic stała się gra idealną.
Idealna gra – jak wskazuje Hallford – nie powstawała w idealnych warunkach, a te miały stale się pogarszać, co niekorzystnie wpłynęło na produkcję Heroes of Might and Magic IV. Wewnętrzne problemy obydwu firm odbiły się na nieprzychylnym odbiorze „czwórki”:
„W 2004 roku w Q&A na stronie Celestial Heavens Gus Smeadstad wyraził zdanie na temat reakcji odbiorców na premierę Heroes IV: „Nie uważam, żeby oczekiwania graczy były wygórowane czy żeby recenzenci potraktowali grę nieuczciwie. Tytuł został wydany na długo przed tym, zanim zespół uznał go za gotowy do pokazania światu. Chcę wierzyć, że gdyby dano nam czas na dokończenie gry, sprostalibyśmy oczekiwaniom fanów. Może z wyjątkiem tych, którzy spodziewali się raczej dodatku do poprzedniej odsłony niż pełnoprawnej kontynuacji”.”
Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii, Neal Hallford, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026, s. 81.
Odejście kluczowych pracowników, złe zarządzanie i inne problemy doprowadziły ostatecznie do zamknięcia zarówno New World Computing, jak i 3DO, a prawa do marki Might and Magic oraz Heroes of Might and Magic przeszły w 2003 roku w ręce Ubisoftu, który wykupił je na aukcji upadłościowej za – uwaga – 1,3 miliona dolarów [sic!].
[Szczerze napisawszy, po premierze „czwórki”, zapowiedź piątej części „Hirołsów” tworzonych przez Nival, a wydawanych przez Ubisoft przyjąłem dość obojętnie. Wychodziłem z założenia, że teraz może być już tylko lepiej, ale nie miałem żadnych specjalnych oczekiwań. Wciąż grałem w trzy pierwsze części serii]
Wydany w 2006 roku Heroes of Might and Magic V był graficzną rewolucją – tytuł przeniósł serię do trzeciego wymiaru. Na tym jednak nie kończyły się zmiany: Ubisoft miał na swoją nową markę całkiem dobry pomysł, a ponadto podszedł do fanek, fanów i samego uniwersum z szacunkiem. Zaowocowało to dobrą grą i satysfakcjonującą sprzedażą [choć, jak wspomniałem na samym początku, osobiście fanem „piątki” nie jestem i nigdy nie byłem].
Seria pod skrzydłami Ubisoftu była kontynuowana, choć widać było tendencję spadkową: w 2011 roku wydana została „szóstka” [stworzona przez Black Hole Enterteinment] , a w 2015 kontrowersyjny i niepotrzebny remake „trójki” [Heroes of Might and Magic III: HD Edition stworzony przez studio DotEmu] oraz siódma część [wyprodukowana przez Limbic Enterteinment]. „Szóstka” i „siódemka” wprowadzały zmiany, które nie przypadły do gustu fankom i fanom serii.
Po latach zamrożenia seria powróciła w 2023 roku w postaci ciepło przyjętej gry planszowej stworzonej przez polskie Archon Studio [bazującej na nieśmiertelnej „trójce”] oraz w 2026, już jako pełnoprawna gra komputerowa: Heroes of Might and Magic: Olden Era [choć, na moment publikacji niniejszej recenzji to wciąż early access].
Heroes of Might and Magic jako seria zaliczyło sporo wzlotów i upadków. Hallford dokładnie im się przyjrzał, a następnie ciekawie napisał coś, co można śmiało określić mianem monografii konkretnej gamingowej marki.
GAMEDEV
Poza historią legendarnej serii, w książce natrafimy także na co najmniej kilka przydatnych rad związanych z tworzeniem gier komputerowych per se. W kontekście Heroesów, wyróżnia się zwłaszcza ta, której udzielił początkującym projektantom map Dave Botan:
„Stwórz mapę, przy której sam dobrze byś się bawił. Napisz świetną historię z ciekawymi wydarzeniami [to nie musi być nic skomplikowanego, większość moich wydarzeń była prosta] i nie ukrywaj zasobów i artefaktów za drzewami albo górami. Przejścia powinny być zawsze dobrze widoczne i szerokie, chyba że zaplanowałeś tu >>wąskie gardło<< strzeżone przez potwora albo bramę. I na koniec, nie zapominaj o balansie rozgrywki!”
Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii, Neal Hallford, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026, s. 64.
Ciekawe wnioski można też wyciągnąć analizując rozwój tytułowej serii: to, jak powstawały i jak były dopracowywane kolejne mechaniki, jak ogromne znaczenie w „Hirołsach” mają liczby, czy wreszcie, jak powstawała oprawa audiowizualna.
CIEKAWOSTKI I ANEGDOTY
Hallford okrasił swoją pracę mnóstwem ciekawostek oraz anegdot. Te dotyczą nie tylko kulis produkcji. Sporo z nich dotyczy „Heroesów” jako fenomenu kulturowego. Pisząc o grach, Autor wychodzi poza nie, przywołując np. Heroes Orchestra – polską grupę muzyczną, która podczas swoich koncertów odgrywa muzykę ze wszystkich części Heroes of Might and Magic.
WYDANIE
Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii to publikacja wydana przez Gamebook. I, jak każda książka od tego Wydawcy, którą miałem przyjemność recenzować, tak i ta jest wydawniczym majstersztykiem. Składa się na to twarda oprawa, szyty blok, grubszy niż zwykle papier, oraz sama jakość tekstu [to nie tylko ciekawie napisana książka; w środku nie znalazłem choćby jednej literówki].
Poza warstwą tekstową, praca Hallforda zawiera przepiękne, kolorowe [a czasami i pełnostronicowe] ilustracje – zrzuty ekranu, grafiki koncepcyjne czy zdjęcia. Warto zaznaczyć, iż ostatni rozdział w książce zatytułowany Dodatek, to w istocie trochę ponad trzydzieści stron galerii.
W materiale poniżej możecie zobaczyć kilka przebitek z książki.
PODSUMOWUJĄC
Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii to świetnie napisana publikacja o powstaniu, rozwoju oraz wzlotach i upadkach tytułowej serii gier. Neal Hallford w pasjonujący sposób przeprowadził nas przez trzy dekady istnienia kultowej gamingowej marki, zapewniając wgląd w nie tylko w produkcje kolejnych tytułów z serii, ale także w działa związane z szeroko rozumianym zarządzaniem i marketingiem. Całość została opatrzona mnóstwem ciekawostek i anegdot, a także przepięknie wydana: książka o „Hirołsach” to coś, co nie tylko chce się czytać, ale także coś, co wzbudza wizualny zachwyt.
RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA
Heroes of Might and Magic. 30 lat legendarnej serii, Neal Hallford, tł. Marcin Moń, Gamebook Wydawnictwo, 2026, ISBN: 978-83-975584-8-9.
Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.