Kwarantanna – Wytske Versteeg – recenzja

Tomas Augustus należy do nielicznych ocalałych, którym udało się uchronić przed śmiertelną chorobą, która opanowała świat. Sam, zamknięty w swoim domu, wraca myślami do życia, które bezpowrotnie przeminęło. Spisując wspomnienia, zaczyna odkrywać prawdę o samym sobie…

RZECZYWISTOŚĆ PANDEMICZNA

„Był czas, że uratowanie jednej osoby było warte dziesiątki tysięcy euro, ale ten czas już minął; zdążyliśmy się już stać anonimowi, stertą ciał.”

Kwarantanna, Wytske Versteeg, tł. Jadwiga Jędryas, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2021, s. 40.

Pierwsze wydanie Kwarantanny miało miejsce w 2015 roku. Czytając książkę obecnie, trudno nie myśleć niej przez pryzmat pandemii COVID-19. Wytske Versteeg w swojej wizji poszła jednak dalej: świat, w którym żyje Tomas Augustus, nie zdążył odkryć szczepionki na tajemniczą chorobę, a pojedynczy ludzie, którzy przetrwali – ocaleli nie wiadomo z jakiego powodu.

Rzeczywistość Kwarantanny zbliżona jest do tej znanej z Jestem legendą Richarda Mathesona [pomijając element nadnaturalny]. Co jednak różni powieść Versteeg od wspomnianej książki, to skupienie się przede wszystkim na psychice jednostki [bardziej na niej, niż na jej otoczeniu]; potraktowanie izolacji jako pretekstu do uzewnętrznienia się głównego bohatera.

TOMAS AUGUSTUS

W swoim przeszłym życiu Tomas Augustus prowadził dobrze prosperującą klinikę chirurgii plastycznej. Był ceniony zwłaszcza wśród zamożnej klienteli – skalpel gwiazd. Miał pieniądze, kochającą i wierną żonę oraz oszpeconą twarz. Tyle na pierwszy rzut oka.

Gdy spojrzeć głębiej, okazuje się jednak, iż Tomas Augustus jest indywiduum wybitnie antypatycznym. Autorka powołała do życia postać do bólu cyniczną, wyrachowaną i – przede wszystkim – będącą mizoginem do szpiku kości. Żony nienawidził, a innymi ludźmi gardził.

To ogromna sztuka stworzyć postać, której się nie lubi, zupełnie się jej nie kibicuje, ale której losy nie są obojętne. Mało tego – te losy są wręcz ciekawe – tak i te przeszłe, odkrywane w retrospekcjach, jak i obecne.

POWIEŚĆ PSYCHOLOGICZNA, BEZ AUTOCENZURY

„Oto on, ostatni człowiek; tu jestem.”

Kwarantanna, Wytske Versteeg, tł. Jadwiga Jędryas, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2021, s. 39.

Tomas, spisując wspomnienia, zrywa wszelkie maski, by odsłonić swoją prawdziwą twarz. Może pozwolić sobie na odrzucenie autocenzury – znany mu ludzki świat się skończył; przelane na papier w samotności słowa nie wyrządzą nikomu krzywdy. A tym bardziej – jemu samemu, gdyż nie ma nikogo, kto mógłby je przeczytać. A więc: ocenić go.

Taki wgląd we własną przeszłość sprawia, iż relacja Tomasa staje się zrzutem jego psychiki [jednak bez popadania w strumień świadomości]. Brak jakichkolwiek hamulców pozwolił oddać jego samego bez najmniejszych zniekształceń. Z tego też względu, o Kwarantannie należy myśleć jak o rasowej powieści psychologicznej, w której nic nie jest czarno-białe, a przede wszystkim tak proste, jak się na początku może zdawać…

PODSUMOWUJĄC

Kwarantanna to powieść wyjątkowa. Antybohater powołany do życia przez Wytske Versteeg to jeden z lepszych tego typu obrazów w literaturze. Historia Tomasa Augustusa przeradza się w wiwisekcję duszy człowieka przymusowo osamotnionego. Poddanego kwarantannie.

RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA

Kwarantanna, Wytske Versteeg, tł. Jadwiga Jędryas, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2021, ISBN: 978-83-233-4994-5.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *