Murphy – Samuel Beckett – recenzja

„Słońce świeciło, bo nie miało innego wyboru, nie oświetlało jednak nic nowego.”

Murphy, Samuel Beckett, tł. Maciej Świerkocki, s. 5.

Murphy siedzi przewiązany siedmioma [a może jednak sześcioma?] szarfami w bujanym fotelu. Jest nagi. Jest sam. Rzeczywistość, od której próbuje się oderwać, nachalnie się go trzyma. Dźwięki dobiegające z zewnątrz ingerują w jego wnętrze. W jego umysł. Życie Murphy’ego toczy się tak od jakiegoś czasu, ale już niedługo nadejdą zmiany…

ASTROLOGIA

Ludzkość od zawsze spoglądała w gwiazdy. Nigdy nie mogła ich jednak dosięgnąć. Widziała – i nadal przecież widzi – przeszłość, którą niesie światło. A z promieni tegoż starała się wyciągnąć wnioski. Rzadko naukowe.

W tym miejscu spotykamy Murphy’ego. Jego patrzenie w gwiazdy jest patrzeniem w siebie. Zgłębianiem się w bezkresnej nicości. Marzenie to przerywa Celia – prostytutka, która w imię miłości do tytułowego bohatera postanawia zawiesić swój zawód. Chce z nim spędzić resztę życia, ma jednak jeden warunek – Murphy musi się zmienić. Nie może po prostu siedzieć w bujanym fotelu i oddawać się pogrążaniu w niebyt. Cóż może jednak począć mężczyzna, który zmienić się nie chce? Który w zmianie widzi zapowiedź katastrofy?

Może poprosić, choćby na odczepnego, o horoskop.

Za ostatnie własne, oraz pożyczone pieniądze Murphy zleca Celii, by ta zamówiła dla niego wróżbę u pewnego mężczyzny, którego wizytówka mówi jasno:

„RAMASWAMI KRISZNASWAMI NARAJANASWAMI

SUK

genetliak, czyli astrolog natalny,

sławny w całym cywilizowanym świecie i wolnym państwie

Irlandii

<<Drwię sobie z was, gwiazdy!>>”

Murphy, Samuel Beckett, tł. Maciej Świerkocki, s. 32.

Murphy, otrzymuje zamówiony horoskop, po czym poddaje się przypadkowi…

PRZYPADEK

Beckett idealnie podkreśla rolę przypadku w życiu. Nie dotyczy ona tylko Murphy’ego [choć on jest przecież centrum, jak i w centrum powieści], lecz również i innych postaci. Ich drogi przecinające się w różnych miejscach, choć celowe, noszą znamiona ślepego losu. A może i fatum – będąc skazanymi na niemożliwe do zrealizowania pragnienia…

RZECZYWISTOŚĆ

Ważniejszy w powieści jest jednak aspekt rzeczywistości. Czym ona jest? Czy odpowiedź na to pytanie w ogóle jest możliwa? Albo inaczej: czy ma sens? Czy można ją odrzucić, odciąć się od niej? Czy można wykreować własną? I ostatecznie – czy nicość oznacza anihilację?

Podczas lektury mnożą się pytania, na które chce się poznać odpowiedź. Murphy zmusza do refleksji nad naturą człowieka i jego postrzeganiem świata.

PSYCHOPATIA

Proponowana przez Autora odpowiedź na powyższe pytania przeradza się w traktat o kondycji zaburzonego umysłu. Zmusza do pytań o granice normalności – tego czym jest, i czy przypadkiem nie powinno być odwrotnie. Przynajmniej w kwestii „czucia” świata.

Podkreśla to konflikt, który przybiera w Murphy’m wiele twarzy. Oczywistym jest, iż istnieje on w głównym bohaterze, ale również w Murphy’m versus [w to miejsce podstawić należy przynajmniej kilka postaci].

POSTACI

Beckett bardzo specyficznie nakreślił swoich bohaterów. Nie sposób odmówić im złożonej psychiki, jednak zdaje się ona momentami być tak absurdalna, iż trudno uznać postaci przedstawione na kartach Murphy’ego za rzeczywiste. Nie należy jednak uznawać tego za zarzut – to celowy zabieg Autora, który podkreśla to, o czym mówi sam narrator:

„Wszystkie kukiełki w tej książce wcześniej czy później skomlą, z wyjątkiem Murphy’ego, gdyż on kukiełką nie jest.”

Murphy, Samuel Beckett, tł. Maciej Świerkocki, s. 116.
ZROZUMIENIE?

Murphy nie jest łatwą lekturą do zrozumienia. Cel samej tytułowej postaci jest jasny, jednak wymowa całego utworu zmusza przede wszystkim do stawiania sobie pytań; refleksji w oparciu o rzucane przez Autora tropy [czasami sprzeczne]. A tych jest wiele – nawiązania do literatury, ale i to co ukryte między słowami, a zwłaszcza – szachy.

[Zrozumienie wymowy dzieła ułatwić może znajomość późniejszych dzieł Beckett’a – szczególnie dramatów Czekając na Godota czy Końcówki. Podkreślam: chodzi tutaj tylko o ułatwienie interpretacji, a nie konieczność sięgania po te dzieła, by móc w ogóle odczytać Murphy’ego].

Zrozumienia utworu nie ułatwia również wszechobecny absurd oraz styl, w jakim napisana jest powieść.

ABSURD

Wśród odbiorców Murphy’ego dominują różne – często skrajne – opinie. Wynika to choćby z absurdu, którego w tekście jest mnóstwo. Najjaskrawiej daje on o sobie znać w dialogach oraz zachowaniach poszczególnych postaci. Z tego względu o humorze zawartym na kartach powieści należy powiedzieć, że jest specyficzny. Zdecydowanie nie każdemu przypadnie go gustu.

STYL

Murphy zalicza się do książek, których nie czyta się łatwo. Podczas lektury konieczne jest pełne skupienie. Momentami tekst przywodzi na myśl twórczość Jamesa Joyce’a – widać to w specyficznych słowach, neologizmach [tych w całym Murphy’m jest może tyle, co na jednej stronie Ulisses’a, ale nawet pomimo tego rzucają się w oczy: trupoposłuszna, niobeczysz, etc]. Nie dziwi więc, że za pierwszym polskim przekładem stoi człowiek, który dokonał drugiego polskiego przekładu Ulisses’a – Maciej Świerkocki.

Interesujące jest również bezpośrednie zwracanie się do czytelnika lub komentowanie samej powieści na zasadzie takiej, jak w dramatach wprowadza się didaskalia [np. zwrócenie uwagi na konieczność zastosowania konkretnego kroju czcionki w danym miejscu książki]. Zabieg ten uznać można za wprowadzenie czytelnika w świat Murphy’ego – nie tyle powieści, co właśnie samej postaci…

Kunszt Beckett’a widoczny jest również w błyskotliwych metaforach. Ich nagromadzenie w Murphy’m jest ogromne. Są oryginalne, a ich odkrywanie jest przyjemnością samą w sobie. Przykładowo: perystaltyka światła.

ERUDYCJA

W posłowiu J. C. C. Mays zauważa, że:

„Powieść oparta jest na londyńskich wspomnieniach pisarza, a także na wyimkach z jego lektur i wcześniejszych notatkach. (…) Beckett czytał też jednak książki specjalnie w tym celu wybrane (…)”

Murphy, Samuel Beckett, tł. Maciej Świerkocki, s. 287.

Wśród wspomnianych lektury, do których nawiązuje w Murphy’m Beckett zaliczyć można między innymi: Pismo Święte, dzieła Shakespeare’a, O naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis, Boską Komedię Dantego, Dolę człowieczą Andre Malraux’a, Ulisses’a Jamesa Joyce’a, twórczość Williama Wordsworth’a, Benedykta de Spinozy, Wyznania św. Augustyna, O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego Darwina, Balladę o Wilonie y grubej Małgośce Francoisa Villon’a czy Balladę o więzieniu w Reading Oscara Wilde’a. A to i tak nie wszystko…

PODSUMOWUJĄC

Murphy to złożona i zmuszająca do refleksji lektura, w której tropy bywają mylne, a znaczenia ukryte. Beckett stworzył fenomenalną powieść, w której główną rolę odgrywa kwestia rzeczywistości oraz przypadku. Pomimo absurdu, aspekt psychologiczny w powieści jest bardzo mocno zaznaczony i – kto wie – czy ostatecznie, to nie w nim tkwi siła kreacji lub anihilacji świata [albo po prostu sprawieniu, by słońce, nawet pomimo braku wyboru, świeciło nad czymś nowym].

TEKST W OPARCIU O WYDANIE

Murphy, Samuel Beckett, tł. Maciej Świerkocki, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2021. ISBN: 978-83-8196-299-5.

Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję Wydawcy.

POZOSTAŁE KSIĄŻKI SAMUELA BECKETTA, O KTÓRYCH PISAŁEM:

Eleutheria

1 komentarz do “Murphy – Samuel Beckett – recenzja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *