
Temple Drake. Młoda, piękna i żyjąca w swoim świecie imprez i chłopaków, pewnego razu wybiera niewłaściwego partnera. Wsiadając z nim do samochodu, trafi do miejsca, w którym ktoś taki jak ona nigdy nie powinien się znaleźć…
„- Och, wy porządnickie damulki. Tanie niewydymki. Nic od siebie nie dacie, a kiedy wdepniecie… Czy ty w ogóle wiesz, w coś ty się wpakowała? […] Myślisz, że wylądowałaś wśród gówniarzy? Takich, których obchodzi to, czy ty tego chcesz, czy nie?”
Schronienie, William Faulkner, tł. Michał Tabaczyński, Znak Literanova, 2025, s. 68.
KRÓLESTWO PRZEMOCY
Schronienie to, spośród książek Williama Faulknera, które przeczytałem do tej pory, najbardziej brutalna i bezwzględna pozycja. Nie ma ona w sobie rozległej panoramy amerykańskiego Południa, którą możemy znać choćby z Flagi pokrył kurz, czy Światłości w sierpniu. Nie ma w sobie sporej dawki czarnego humoru z Gdy leżę, konając [poza jedną sceną rozgrywającą się podczas stypy]. Nie posiada postmodernistycznej narracji rodem z Wściekłości i wrzasku. Nie. Schronienie to skrystalizowane zło. Diabelski ekstrakt z przemocy, cierpienia, zbrodni i ludzkiej nikczemności.
WSZECHŚWIAT ZŁA
Sportretowane przez Faulknera zło przybiera wiele form. Od tych najprostszych, najbardziej pospolitych, po najokrutniejsze i najbardziej zwyrodniałe. Świat, do którego trafiła Temple Drake dawno temu przesiąknął nim do szpiku kości. Zło funkcjonuje w nim jako uniwersalny język i waluta…
Coś takiego jak przemoc słowna, złe traktowanie czy bijatyki zdają się być niczym. Rozmywają się wśród potworności i okropieństw, które – by oszczędzić nam stresu – precyzyjnie opisano: gwałt, prostytucja, morderstwo.
JĘZYK
W Schronieniu Faulkner rozciągnął te terminy nadając im głębi. Bo czymże jest zwykłe przywołanie słowa – powiedzieć „gwałt” czy „zabójstwo”, to jedynie napomknąć o czymś niewyobrażalnie przerażającym i bezdennie złym. Nazwanie okropieństw pozwala zamknąć w jednym wyrazie coś, przed czym każdy chce się uchronić. Wypowiedzieć i przejść dalej.
Autor jednak nie pozwala sobie na coś takiego: zło wymaga odpowiedniego sportretowania. Okiełznania językiem człowieka cywilizowanego zjawisk, które owa cywilizacja powinna dawno wymazać.
Stąd też, w chwilach zintensyfikowanego okrucieństwa, Faulkner przeistacza realizm i naturalizm w pełną niemalże poetyckich metafor relację, w której to umysł Czytelniczki bądź Czytelnika musi uzupełnić luki. Zaprząc wyobraźnię, która podpowiada to, co najgorsze. Zabieg ten sprawia, że Schronienie jest jeszcze bardziej wstrząsające. Istota zła, która rozchodzi się po wszystkich osobach dramatu, promieniuje na odbiorcę, nie pozwalając oderwać wzroku i myśli od tego, co przerażające: zobacz -zdaje się mówić Faulkner – do czego zdolny jest człowiek. Nie odwracaj wzroku. A nawet, jeśli spróbujesz, wciąż w twojej głowie kołatać będzie bezradny, zrozpaczony krzyk Temple: To mnie właśnie spotyka!
WSZYSCY SĄ OFIARAMI
W Schronieniu każdy jest ofiarą. Choć, oczywiście, najbardziej cierpią kobiety. Niezależnie od koloru skóry, ich ciało stanowi zwykle własność kogoś innego. Do nich należy jedynie zaakceptować los marionetki [zwykle seksualnej] i niewolnicy. Jak reagować na sytuacje, z której nie ma wyjścia? Gdzie szukać azylu? Czy, gdyby było się mężczyzną, świat byłby znośniejszym miejscem?
I tak, i nie. Faulkner nie daje w tej kwestii jasnych odpowiedzi. Zło dotyka wszystkich. Kobiety i mężczyzn. Białych i Czarnych. Winnych i niewinnych. Nawet, gdy nie działa bezpośrednio, wyniszcza od środka. Wszelkie próby przeciwstawienia się mu, spełzają na niczym.
Jednocześnie, Schronienie, jak mało która powieść, to idealnie oddany mechanizm samonakręcającej się spirali zła. Pytanie tylko, czy da się z niej kiedykolwiek wyjść?
PRZEKŁAD
Schronienie to całkowicie nowy przekład powieści Sanctuary dokonany przez Michała Tabaczyńskiego [w poprzednim tłumaczeniu Zofii Kierysz książka nosiła tytuł Azyl]. Nie wiem, jak Faulkner brzmi w oryginale, ale w wydaniu Tabaczyńskiego jest fenomenalny – wszystko w nim zachwyca: od poetyckich opisów po stylizowane na gwarę dialogi niektórych postaci. Schronienie to językowa wirtuozeria.
PODSUMOWUJĄC
Schronienie różni się od innych powieści Faulkera, które miałem do tej pory okazję przeczytać. Jest bardziej kameralne; panorama amerykańskiego Południa, choć nadal obecna, schodzi na dalszy plan. Autor skupia się na sportretowaniu istoty wszechobecnego zła.
Mistrzowsko napisane [i przetłumaczone] Schronienie nie pozwala oderwać od siebie myśli. Wstrząsa i zapada w pamięć. Nawet teraz, niemal w sto lat po wydaniu.
RECENZJA NA PODSTAWIE WYDANIA
Schronienie, William Faulkner, tł. Michał Tabaczyński, Znak Literanova, 2025, ISBN: 978-83-8367-759-0.
Egzemplarz książki otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.